Elis Regina

Pijak i akrobata

Elis Regina „O Bêbado e a Equilibrista”

Zaczyna się jak klasyk muzyki francuskiej zagubiony gdzieś pośród kawiarnianego zgiełku gdzieś  Montemarte. Jednak po paru sekundach klimat się zmienia – wchodzi JEJ nieskazitelny głos pływający gdzieś nad pulsującym brazylijskim rytmem. ONA to Elis Regina wybitna brazylijska wokalistka. Kojarzona jest głównie z bossa novą – gatunkiem powstałym w latach 50-tych XX wieku w wyniku połączania rytmu tradycyjnej samby oraz jazzowego swingującego feelingu.

Utwór ten został skomponowany i nagrany pierwotnie przez Joao Bosco w 1979 roku jednak dopiero siła, charyzma i charakterystyczny tembr głosu Reginy nadały tej kompozycji odpowiedniej mocy stając się jej przepustką do panteonu klasyki muzyki brazylijskiej. Jednocześnie umożliwiły Reginie wskoczenie na jedno z czołowych miejsc mojej osobistej listy ulubionych wokalistek.

Reklamy
Zwykły wpis
Ana Kostovska

Daleki Wschód, daleka Europa

Ana Kostovska „Anushka”

Już jakiś czas temu wspominałem o tej pani – wokalistce synthpopowego projektu Bastion, a obecnie aktorce. Po zakończeniu współpracy z Kiryłem Džajkovskim rozpoczęła niezwykle udaną (jak na warunki jugosłowiańskie warunki) karierę solową. Jej największy przebój czyli „Anushka”, brzmi w pewnym stopniu jak intymna wersja „Babooshki” jej dużo sławniejszej koleżanki po fachu. Ma jednak w sobie zaskakujące dalekowschodnie inspiracje skontrastowane z autentycznym słowiańskim brzmieniem refrenu.

Piosenka brała udział w Jugowizji, czyli Jugosławiańskich eliminacjach do Eurowizji, które przeprowadzane były do 1992 roku. Jednak przegrała ostatecznie z utworem „Ja sam za ples” zespołu Novi Fosili.

Zwykły wpis
Gravitysays I

Jeśli nie Hans Zimmer, to kto? 

Gravitysays_I „More Than a Matter of Instinct”

Stało się.  Premiera „Blade Runnera 2049” za nami. Mimo starań balonik oczekiwań rozrósł się do niebotycznych rozmiarów, w końcu mówimy o kontynuacji obrazu, który ładuje na szczycie osobistej listy wszech czasów. Wszystko poniżej arcydzieła musiało stanowić porażkę.

I niestety dużo rzeczy nie zagrało. Niewłaściwe wątki zostały wyciągnięte na pierwszy plan, schematyczne szwarccharaktery i blockbusterowa skala przysłaniająca ważkie egzystencjalne pytania zadawane w trakcie seansu. Jednak to muzyka była najistotniejszym mankamentem tego filmu. Tam gdzie Vangelis pogłębiał emocjonalny efekt w spotkaniu z samotnością i skończonością ludzkiej egzystencji, tam Hans Zimmer odarł soundtrack z subtelności i intymnej noir’owej otoczki, podkręcając co rusz gałkę z głośnością.

I podczas powyższych rozważań playlista w odtwarzaczu wylosowała mi utwór „More Than a Matter of Instinct” greckiego zespołu Gravitysays_I. Od razu w głowie pojawiła się myśl o tym jak doskonale wpasowałby się ten kawałek w ścieżkę dźwiękową do „Blade Runnera 2049”. Bardzo wyraźnie słychać tutaj inspirację ich wielkim rodakiem – Vangelisem. Swoją cegiełkę dołożyli tutaj oczywiście również Pink Floydzi (czuć ślady tła z „Echoes” i gitar z „Dogs”), Dead Can Dance (zwłaszcza wokalnie zbliża się tu Brendan Perry) jak i grecki folk (choć to równie dobrze mógłby być trop vangelisowy). Przy takiej oprawie muzycznej znacznie bardziej mógłbym się wczuć w losy K.

Zwykły wpis
Marcia Castro, Mayra Andrade

Kolonijny czar

Marcia Castro ft. Mayra Andrade „Na Menina dos Meus Olhos”

Utwór w oryginalnej wersji to klasyczna brazylijska samba w wykonaniu Monsuto Menezesa z 1962 roku. Jednakże dużo ciekawsze brzmienie dostajemy we współczesnej odsłonie. Ta sygnowana jest przez Marcie Castro z Brazylii i Mayre Andrade z Wysp Zielonego Przylądka, oba kraje łączy kolonialna przeszłości pod portugalskimi banderami. Urozmaicenie brazylijskich rytmów miarowym, powolnym ska było doskonałym pomysłem. Nowe elementy wniosły do kompozycji błogiego posmaku tropikalnych wakacji.

Zwykły wpis
LAM

Dwa światy

Lam „Lam 3 (Parts I-III)”

Po pierwsze klasyczny minimalizm, czyli przetwarzanie paru prostych motywów na nieskończoną ilość wariacji oraz powtarzalność w nakładaniu na siebie kolejnych warstw dźwięków. Po drugie jazz w wersji free z ciągłym dążeniem do improwizacji i nieprzewidywalności przebiegu kompozycji.

Na styku tych dwóch filozofii muzyki trio Zimpel / Zamler / Dys dają efektowny popis umiejętności technicznych i kompozycyjnych. Doskonała perkusja wraz z równie imponującym głównym motywem fortepianowym tworzą siatkę na bazie której rozgrywa się ponad dwudziestominutowy spektakl na fortepian i klarnet. Niezwykle angażujące i uzależniające doświadczenie.

Zwykły wpis
Shugu Tokumaru

W tym szaleństwie jest metoda

Shugu Tokumaru „Lift”

Japoński twórca zmiksował ze sobą kilkanaście styli muzycznych oraz kilkadziesiąt motywów w (niecałych!) trzech minutach kawałka. Kompozycja pędzi na złamanie karku nie lądując jednak w ślepym zaułku nawet na moment. Perfekcyjny kolaż zbliżający się chwilami do szczytowych momentów barokowego popu z sufjanowego „Illinoise”

Zwykły wpis
Junior Senior

Lego Muzyka

Junior Senior „Move Your Feet”

Długi urlop, zarówno ten blogowy jak i faktyczny, zakończony.  Trzeba brać się do pracy.  W kolejce do publikacji czeka już parędziesiąt nowych (i starych) kawałków między innymi arabski funk, brazylijski Wodecki, największy sukces polskiej gwiazdy na amerykańskim rynku muzycznym, minimalistyczne nowości i klasyczni wokaliści. Słowem – jak zawsze – we wszystkich kolorach muzyki.

Dzisiaj o popie. Z gatunku takich popów,  które z miejsca przechodzą z zakładki „nowość” do kategorii „klasyka”. Takich, dla których przystępność i melodyjność są cechami archetypicznymi. Hedonistyczny, słoneczny, radosny. Nieskazitelny.

Drugi największy wkład Danii w powszechne szczęście na świecie.

PS.  3 lata bloga za nami:)

Zwykły wpis