No Land

Jak przestałem gonić Zachód

No Land „Aramizda Dinozor”

Kolejny rok przyniósł ze sobą kolejne fascynujące odkrycia muzycznego świata. W poprzednich latach zdecydowaną większość znalezisk stanowiły perełki pochodzące od klasycznych anglosaskich czy z rzadka rodzimych twórców. Incydentalne były wyjścia poza dwa podstawowe języki  – angielski i polski.

W tej materii znaczną odmianę przyniósł rok 2016. Po raz pierwszy do głosu doszły wycieczki po całkowicie obcych dotychczas muzycznych rejonach. Pojawił się pierwszy wykonawca hispanojęzyczny czyli cykl o Mecano, trochę głębiej przyjrzałem się twórcom z Brazylii, poznałem wspaniały zespół z Japonii – Gesu No Kiwami Otome czy wreszcie wakacyjny wyjazd na Bałkany był znakomitą okazją do poszperania w tamtejszych annałach, czego wyraz dałem w cyklu Balkan Trip. Nie będę ukrywać, że to właśnie te odkrycia sprawiły mi w mijających 12 miesiącach największą przyjemność.

Idąc tym tropem ostatnimi czasy z narastającym zaciekawieniem spoglądam na muzykę spoza najpopularniejszych kierunków, a co za tym idzie z bardzo dużym prawdopodobieństwem częściej będą pojawiać się tutaj przedstawiciele „reszty świata”.

Na pierwszy ogień idzie jeden z najpiękniejszych utworów 2016 roku – „Armizada Dinozor”. Ten, nagrany przez turecki zespół No Land, kawałek to doskonały przykład budowania niesamowitych emocji przy pomocy czysto muzycznych środków.

Nie mam pojęcia o czym jest tekst, tłumaczenie na angielski też dużo nie wyjaśnia w tej kwestii. Szczątkowe informacje dostępne w sieci wskazują, że No Land odnosi się do dramatycznej sytuacji społeczno-politycznej w Turcji. Słucha się tego  w taki sposób jakby z bliska uczestniczyło się w niezwykle gorzkiej, nostalgicznej historii.Wyraźnie czuć ten podskórny niepokój i egzystencjalny smutek, zwłaszcza w finałowym akcie, gdzie wokalny wybuch emocji zostawia nas w poczuciu całkowitej bezradności wobec wydarzeń w Azji Mniejszej (o Syrii i Afryce nie wspominając). Jak to pisał turecki dziennikarz muzyczny w rozmowie z Mariuszem Herma w dzień sylwestrowego zamachu w Stambule „Żeby nie zwariować piszę o muzyce”. Ciężko o trafniejsze stwierdzenie w tej sytuacji.

W momencie gdy świat dramatycznie szybko kurczy się na naszych oczach, dobrze że pojawiają się tacy twórcy jak No Land, którzy chociaż na chwilę odwracają nasz wzrok w kierunku prawdziwych problemów tego świata. I przypominają w jak komfortowych okolicznościach przyrody przyszło nam żyć.

Zwykły wpis
Uncategorized

500 x The Colours of Music

W ostatniej chwili udało się wykonać blogowy plan na ten rok, którym było opublikowanie pięćsetnego muzycznego wpisu (nie liczę wpisów informacyjnych i statystycznych). Z tej okazji przygotowałem niespodziankę w postaci najdłuższego wpisu w historii.

Kiedyś popularne były na facebookowych ścianach 30-dniowe wyzwania muzyczne, w których prezentowany był jeden utwór dziennie. Jednak nie będę się rozdrabniać i wrzucam dzisiaj pełną 30-tkę. Jednak by było trudniej dałem sobie ograniczenie – wybierałem utwory, które nigdy nie pojawiły się na tych łamach. Tak więc zapraszam na 30 nowych utworów na The Colours of Music. Miłego słuchania:)

1. A song that describes you – Belle and Sebastian „Like Dylan In The Movie”

2. A song from your early childhood – Marek Grechuta „Niepewność”

Co tydzień w sobotę podczas weekendowego sprzątania domu leciała kaseta Z nagraniami Grechuty na zmianę ze ścieżką dźwiękową ze „Skrzypka na Dachu”

3. A song that makes you think of your partner – Stardust „Music Sounds Better With You”

Jeśli słyszycie podobieństwo Stardust do Daft Punk, to macie dobrą intuicję – łączy te projekty osoba Thomasa Bangaltera. Obok „Lady” Modjo najdoskonalszy przykład house’owego kawałka przebijającego się do mainstreamu.

4. A song you excise to – Knower „Let Go”

Ok, „Time Traveller” to najczęściej słuchany przeze mnie kawałek tego roku, ale „Let Go” to również naspidowany sztos łączący karkołomne kompozycyjne decyzje z delikatnym wokalem i szaloną dynamiką.

5. A song that reminds you of summer – Wham! „Club Tropicana”

Mój ulubiony George Michael z przerażająco earwormowym refrenem.

6. A song that has helped through a painful time in your life – ABBA „The Winner Takes It All”

Monumentalny, gorzki, bolesny. Obok „SOS” i „Knowing Me, Knowing You” ścisła czołówka wśród utworów o tej tematyce.

7. A song that makes you want to dance – Michael Jackson „Get On The Floor”

Nazwa zobowiązuje, ale tego co tu działa bas z dęciakami, to ja nie ogarniam. Co równie ważne kawałek ten nie został przetyrany przez stacje radiowe jak późniejsze hity i cały czas oddziałuje „na świeżości”.

8. A song that makes you emotional or sad – LCD Soundsystem „New York, I Love You But You’re Bringing Me Down”

Nigdy nie byłem w Nowym Jorku, ale Kermit w swoim smutku jest wyjątkowo przekonujący.

9. A song with exceptional lyrics – Flaming Lips „Do You Realize?”

„And instead of saying all of your goodbyes – let them know
You realize that life goes fast
It’s hard to make the good things last”
Prosto, ale bezpośrednio w punkt o sensie relacji międzyludzkich.

10.Your guily pleasure / Your favorite duet – Zach Braff & Donald Faison „Guy Love”

Tym razem dwie kategorie. Wiem, że odcinek „My musical” to jeden z najbardziej irytujących momentów tego serialu, ale do tego jednego kawałka mam wyjątkową słabość.

11. A mind-tripping song  – Spiritualized „Ladies and Gentelman We are Floating Into Space”

Gdzie znaleźć najlepszy mind-triping song jak nie u kolesia, który nagrał płytę o nazwie „Taking Drugs to Make Music to Take Drugs To”

12. A song you listen to when feelings rebellious – The Clash „Guns of Brixton”

Taki paradoks, że najbardziej buntowniczy kawałek The Clash wchodzi w skład ich najbardziej popowej płyty. Na „Sandaniscie!” naturalnie wplótłby się w strukturę, na „London Calling” zaś kontrastuje i kontestuje określony punk-popowy format.

13. A song that cheers you up – T. Rex „I Love To Boogie”

Perfekcyjnie wpleciony w scenę z „Billy’ego Eliotta” aż promieniuje młodzieńczą żywiołowością.

14. A song that calm you down – Radiohead „The Tourist”

Po tych wszystkich emocjach „Ok Computer” członkowie dają nam na koniec spowolnienie, wplecione w gorzkie pogodzenie się ze stanem współczesnej cywilizacji.

15. A good song for a wedding – The Supremes „You Can’t Hurry Love”

Mam wrażenie, że gdyby lata 80-te nie dały talentów na miarę Prince’a i Jacksona to pop do dzisiaj stałby wyczynami Diany Ross i Ths Supremes. Warto zwrócić uwagę na rytmikę bardzo zbliżoną do „Lust for Life” Iggy’ego Popa.

16. Acoustic song you love – Joyce Hu „Malasya Chabor”

Jedno z moich najnowszych egzotycznych odkryć.

17. A song you have heard live – Paul McCartney and The Wings „Live And Let Die”

McCartney nawet w wieku 70lat nieźle wymiatał przy tym najdoskonalszym z bondowskich klasyków.

18. A song you like that is outside of your choise genre – Scritti Polliti „Word Girl”

Ja i reggae nigdy nie mieliśmy po drodze.Jednak przetworzenie przez specyficzną wrażliwość new popu i geniusz Greena Gartside’a zrobiło swoje – „Word Girl” słucha się fantastycznie. Od lat próbuje zaśpiewać ostatnie „Oh how / Your flesh and blood”, ale nie jestem w stanie. Jak on tę melodię napisał?

19. A song you can play on an instrument – Ludwig van Beethoven „Fur Elise”

20. A song you would play at your funeral – All That Jazz OST „Bye Bye Life”

Pewnie kiedyś więcej napiszę zarówno o „Bye Bye Life”, filmie z którego pochodzi, czyli „All That Jazz”, jak i reżyserze Bobie Fossie, bo to wdzięczne i ważne tematy w światowej kulturze. Ale dzisiaj w skrócie jedno z najlepszych zakończeń filmowych w historii – tak, są spojlery.

21. A song that you would put on a playlist for someone special – Ewa Bem „Trzy Czwarte Roku”

Jeśli odkryłbym tylko tę jedną perełkę w dyskografii Ewy Bem mijający rok musiałbym uznać za udany. Oprócz doskonałego wokalu, w tle dokonuje się prawdziwy wyścig mikromotywów – tu bas, tam perkusja, gdzieś klawisze – wszystkie na raz walczą o naszą uwagę.

22. A song you hate – Metallica „Unforgiven”

Bez komentarza i linku – nie trawię w żadnej postaci.

23. A song from movie soundtrack – College feat. Electric Youth „A Real Hero”

Nie wiem czy utwór miałby taką moc oddziaływania gdyby nie jego obecność w filmie „Drive”, jednak nie będę się nad tym zastanawiał, gdyż obecnie stanowią dla nierozerwalną całość.

24. A song that captures your current life sitation – XTC „Earn Enough For Us”

Ten moment gdy sielankowy nastrój z początku albumu „Skylarking”, powoli zmierza w dorosłą fazę. Muzyka jeszcze radosna, ale tekst zdradza więcej:
„I can take humiliation
And hurtful comments from the boss
I’m just praying by the weekend
I can earn enough for us”

25. A song that you had as ringtone – Republika „My Lunatycy”

Republikanie jeszcze na etapie płomiennego flirtu z punkiem.

26. A popular song you like – Natalia Nykiel „Error”

Nie sądziłem, ze dożyję chwili, w której będę się jarał współczesnym popem, ale producentów to ona ma świetnych.

27. A song you loved like a teenager – Nirvana „Heart-Shaped Box”

Pierwsze fascynacje dysonansami i garażowym hałasem.

28. A song that you sing along to whenever you hear it – Elvis Costello „Balme It On The Cain”

Ja realnie boję się słuchać tego utworu, bo zawsze kończy się tym że chodzę i przez cały dzień nuce refren – „Blame it on the Cain, don’t blame it on me.”

29. A song that changes your life – Fleetwood Mac „Don’t Stop”

W czerwcu 2012 roku dostałem propozycję przeprowadzki do Warszawy. Na decyzję miałem jeden dzień. Nie ma lepszych okoliczności przyrody do tego typu przemyśleń niż szybki trening biegowy ze starannie dobraną playlista. Wybór padł na „Rumors” The Fleetwood Mac. Długo bilem sie z myślami, jednak gdy rozpoczął się ten utwór rozwiały się wątpliwości, a w głowie pojawiła zielona lampka i przenosiny stały się faktem.

Nie wiem co by było gdybym zabrał wtedy ze sobą przykładowo „Queen is Dead”.

30. One of Your Favorite songs – Gesu No Kiwami Otome „Romance ga Ariamaru”

Niemożliwe jest połączenie Yes’owych popisów instrumentalnych, punkowej wygrzewu i romantycznej ballady. Japończycy z Gesu No Kiwami Otome o tym nie wiedzieli i tak powstał „Romance ga Ariamaru”.

Co tam w prechorusie robi bas? Jak pomyka perkusja na całej długości kompozycji? Co to za użycie klawiszy w piosence stricte popowej? I jak to wszystko spaja wokal Kawataniego? Jedna z najważniejszych piosenek tego roku i pewne miejsce w top 100 moich utworów ever.

Zwykły wpis
Steve Reich

Muzyka klasyczna dla (średnio-) zaawansowanych

Steve Reich „Music for 18 Musicians”

Jak mówił Manuel Göttsching, bohater poprzedniego wpisu, minimalizm w muzyce to nie tylko ograniczenie ilości dźwięków, lecz tworzenie maksymalnej ilości wariacji na podstawie skończonej ilości prostych motywów. W tej definicji absolutną perfekcję osiągnął najważniejszy twórca tego gatunku w muzyce klasycznej i jeden z najważniejszych współczesnych kompozytorów – Steve Reich.

Jego sztandarowe dzieło to rozpisany na orkiestrę „Music for 18 Musicians”. Ten prawie godzinny utwór to jeden wielki ciąg przetworzeń 11 akrodów  tworzących monumentalny fresk. Prawdziwy triumf intelektualizmu i koncepcji w muzyce.

Wielokrotnie w czasie od kiedy prowadzę tego bloga zbierałem się do pisania o Reichu. Jednak za każdym razem opanowywał mnie strach przed wielkością TEJ postaci i TEGO utworu. W końcu należy on do mojego prywatnego panteonu gwiazd najwyższego formatu. O którym można powiedzieć bez mała ukształtował moja wrażliwość zarówno jako słuchacza, jak i człowieka.

Zwykły wpis
Manuel Göttsching

Błogosławieni cierpliwi, albowiem oni piękna dostąpią

Manuel Göttsching „E2-E4”

1. Włącz suite „E2-E4”

2. Powoli wsłuchaj się w najlepszy loop w historii muzyki, kolebkę techno i house’u.

3. Skup się na niesamowitej mnogości wariacji w obrębie paru prostych motywów.

4. Wyobraź sobie jak Manuel Göttsching nagrywa ten utwór „na żywca”, tylko po to żeby umilić sobie przelot samolotem.

5. Daj się ponieść kreatywnemu strumieniowi świadomości, przy dźwiękach jednocześnie matematycznie uporządkowanych jak i kojąco płynnych.

6. Zwracaj uwagę na nowe struktury przelewające się na nadbudowie z podstawowej pętli.

7. Nie przewijaj, nie przerywaj, dotrwaj do 31 minuty.

8. Doznaj foniczego orgazmu słuchając najlepszej gitarowej solówki świata.

Zwykły wpis
ABBA

Prawdziwa historia Abby, czyli A-Teens kontra Marc Bolan (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.22)

ABBA „So Long” / „I Do I Do I Do I Do I Do” / „Tiger” / „Man In The Middle”/ „Hey, Hey Helen”/ „Tropical Loveland”/ „Medley: Pick A Bale Of Cotton – On Top Of Old Smokey – Midnight Special”

Studio 2, „Dancing Queen”, Eurowizja, musical „Mamma Mia” (o filmie nawet przy mnie nie wspominajcie), „Gimme, gimme, gimme…”. Wyjdzmy jednak poza utarte schematy i pogrzebmy trochę na rzadziej uczęszczanych szlakach w twórczości zespołu ABBA. Co tu znajdziemy?

Po pierwsze jest bardziej rockowo niż by się mogło wydawać. Patrz na „So Long” – jedna scena z T.Rexowym glamem i pop rockiem ELO. Jeśli ktoś chciałby nakręcić kobiecą wersję „Billy’ego Elliota” to zespół przewodni soundtracku ma wystawiony na tacy („Dancing Queen” zamiast „Cosmic Dancer”? To się może udać – jakby ktoś się za to wziął to pamiętajcie czyj to był pomysł).

Po drugie całkowity brak wypełniaczy. Złap losowy numer z self-titled, „Arrival” czy „The Album” i rozkoszuj się doskonałym songwritingiem w każdym stylu – od biesiady („I Do I Do I Do I Do I Do”) przez power pop („Tiger”) po funk („Man In The Middle”).

Po trzecie oprócz kompozycji jest tu jeszcze dbałość o proces produkcyjny i oryginalność brzmienia, nie tylko w singlach. „Hey, Hey Helen” udające zagubiony hit The Cheap Trick, atakuje nietypowymi klawiszami w refrenie i solówce czy „Tropical Loveland” doprowadzające do perfekcji karaibskie rytmy.

Po czwarte nawet z pieśni plantacyjnych byli w stanie zrobić hit – patrz suita „Pick A Bale Of Cotton – On Top Of Old Smokey – Midnight Special”, kończący się w stylu „Rocky Horror Picture Show”

Zwykły wpis
Peter Gabriel

Pierwszy szaman świata muzyki (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.21)

Peter Gabriel „The Rhythm of The Heat”

Utwór inspirowany opisem doświadczeń Carla Gustawa Junga z obserwacji afrykańkich bębniarzy. Duszny, polirytmiczny, transowy utwór w znakomity sposób oddaje rytalny charakter muzyki z Czarnego Lądu.

Jednak efekt nie byłby tak znakomity gdyby nie głęboki charyzmatyczny wokal Gabriela – doskonale dopasowany do atmosfery utworu.

Zwykły wpis
Michael Jackson

Prawie na szczycie (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.20)

Michael Jackson „Almost There”

Istnieje gigantyczna wyrwa w „świadomości przeciętnego słuchacza” w twórczości Micheala Jacksona pomiędzy jego występami w Jackson 5, a”Off The Wall”, jego pierwszą dojrzałą płytą. W tym okresie powstały łącznie cztery albumy. Z jednej strony pełne są jeszcze klasycznego brzmienia fabryki hitów  – wytwórni Motown, a z drugiej strony sprowadzające Jacko do funkcji wokalisty kowerowego.

Na tle dosyć przeciętnych kompozycji wybijają się zdecydowanie te sygnowane nazwiskami słynnego duetu kompozytorskiego braci Holland (wcześniej współpracujący razem z Lamontem Dozierem w słynnym teamie Holland-Dozier-Holland, odpowiedzialnym za połowę Motownowych przebojów). Szczególną uwagę przyciąga opener płyty „Forever Michael” z proroczym tytułem „Almost There”, który daje nam pierwszą próbkę dojrzałego wokalu Jacksona, i daje wyraźny sygnał z jakim potencjałem mamy tutaj do czynienia.

Zwykły wpis