Iggy Pop

Fiodor Dostojewski i post-punk

180. „Sister Midnight” Iggy Pop

Wspaniały rok 1977. I nie chodzi tu o wybuch punkowej rewolucji, a całą serię znakomitych albumow z pogranicza elektroniki, awangardy, art-rocka i post-punku. Jedynym z nich był (oprócz klasycznych „Low” i „Heroes” Bowiego) solowy album Iggy Popa „Idiot”. Transowy, motoryczny, fascynujący brzmieniowo i w niezwykle oryginalnym, mrocznym, industrialnym klimacie.

Zwykły wpis
Pharell Williams

Oskary, taniec i krótkodystansowe hity

181. „Happy” Pharell Williams

Utwór Williamsa miał być hitem jednego sezonu. Kawałkiem w którym łatwo się zakochać, ale ktory jednocześnie łatwo się przejada. Miał podzielić losy setek czy tysięcy przebojów, które szybko odchodziły, odchodzą i będą odchodzić w zapomnienie po upływie paru tygodni.

Jednak po półtora roku od wydania tego singla, dziwnym trafem w dalszym ciągu się nie nudzi. Nie wiem czy to za sprawą dosyć skromnej, jak na warunki współczesnego popu produkcji, bogatego tła, chórkow i aranżacji czy doskonałej kampanii promocyjnej ze stroną internetową i udziałem w hollywoodzkiej animacji z oskarowym akcentem.

Fakt jest taki, że ta hiper-optymistyczna, taneczna w swoim charakterze, piosenka zaskakująco często okupuje moje głośniki (przy całym moim anty-tanecznym podejściu). I nie wygląda na to, żeby opuściła je w przyszłości.

Zwykły wpis
Prince

W połowie drogi do celu

182. „Let’s Go Crazy” Prince

Połowa niniejszego challengu już za mną. Górną część listy otwiera jeden z moich ulubionych hitów mainstreamowego popu lat 80-tych. „Let’s Go Crazy” to energetyczna petarda z początku „Purple Rain” z doskonałą parodią patetycznej przemowy we wstępie i konkretnym gitarowym „mięsem” w rozwinięciu.

http://www.videoscache.com/prince-and-the-revolution-lets-go-crazy-video-lyrics/817/

Zwykły wpis
U2

O krok od gwiazd

184. „Sunday Bloody Sunday” U2

Takimi własnie chciałbym ich zawsze widzieć – młodzi gniewni bojownicy o pokój na świecie, bez gwiazdorzenia, super-tras koncertowych, patetycznego bełkotu i banalnych „wielkich” gestów. Pełni żaru, pasji i energii w utworze, gdzie (co niecodzienne dla tego zespołu) najistotniejszym elementem kompozycji jest rytm – na skrzyżowaniu post-punku i irlandzkiego folku.

Zwykły wpis
The Smiths

Prosty przepis

185. „How Soon Is Now?” The Smiths

Od strony muzycznej jeden z najbardziej niereprezentacyjnych kawałków tego zespołu.

Plan był wyjątkowo prosty:
1. Zbudować angażujący, fascynujący, porażający wręcz riff.
2. Powtarzać go ponad 6,5 minuty.
Proste? Tak, jeśli ma się talent pokroju Johnny’ego Marra.

Jeśli wydaje Ci się że gdzieś już słyszałeś ten utwór, to podpowiadam – może tutaj?
A jeśli słyszałeś sam riff, ale w zupełnie innym wydaniu to bardzo prawdopodobne, że mogło to być tutaj.

Zwykły wpis
The Modern Lovers

Jak nie nazywano sławnych malarzy?

186. „Pablo Picasso” The Modern Lovers

Obok Beastie Boys główny kandydat do miana najbardziej wyluzowanego zespołu świata. Niechlujny, transowy gitarowy hałas na wzór Velvet Underground, ale bez wizji być awangardą muzycznej rewolucji.

A teksty w rodzaju – „He could walk down you street. And girls could not resist his stare. Pablo Picasso never got called an asshole. Not like you” – mówią o tym zespole więcej niż jakiekolwiek wywody.

Zwykły wpis