Andrzej Zaucha

Po jednej nutce (Poza anglosaską dominacją cz. 1/9: Polska)

150. „Wymyśliłem Ciebie” Andrzej Zucha & Dżamble

Bezapelacyjnie najlepszy polski męski głos, którego najwspanialszymi cechami jest naturalna łatwość tworzenia skomplikowanych wokalnych figur oraz wyrafinowane frazowanie wplecione w strukturę muzyki popularnej. Aż żal, że (tu cytat za Screenagers.pl) „w zbiorowej pamięci nierzadko funkcjonuje jako artysta niedoceniony, dostawca przaśnych przebojów do odgadnięcia po jednej nutce w telewizyjnym programie „Jaka to melodia”, a jego ambitny repertuar pokryła dziś gruba warstwa kurzu.”

Najwybitniejszy fragment jego twórczości, czyli „Wymyśliłem Ciebie” to efektowne skrzyżowanie progresywnego rocka, jazzu i muzyki klasycznej w jednej z najlepszych polskich piosenek. Siła emocji i styl kompozycji zbliżony do „Epitaph” King Crimson (trójkowcy doceniają skalę tego porównania). Jednak zestawienie najbardziej monumentalnych fragmentów obu utworów („The fate of all mankind I see Is in the hands of fools.” kontra „Jaką drogę wybierzemy razem„) jednoznacznie wskazuje na to że Greg Lake odpada w blokach przy wybuchu ekspresji Andrzeja Zauchy.

Reklamy
Zwykły wpis
XTC

Oda do wolności

151. „Statue of Liberty” XTC

Łatwo zostać zakazanym w amerykańskim radio. Zespołowi XTC wystarczyło napisać żartobliwy tekst o erotycznej fascynacji statuą wolności („and in my fantasy I sail beneath your skirt”) i voila – permanentny ban. Dziwni Ci amerykanie.

Zwykły wpis
Richard Hell & Voidoids

Krótka historia punku

152. „Blank Generation” Richard Hell & The Voidoids

Analogicznie do tekstu o disco mamy tutaj doskonale przedstawiony schemat zgodnie z którym ewoluował punk. Utwór rozpoczyna się rock’n’rollem w klasycznym wydaniu przechodząc jednak po chwili płynnie w agresywniejszą, niechlujną wersję, nie zmieniając jednak nic w swoich kompozycyjnych podstawach.

Jednak wyzwalając się z okowów tradycyjnego brzmienia punk (czy też proto-punk) wyznaczył inspirację dla dużo szerszych eksperymentów na wszystkich poziomach pojmowania muzyki. Tu wystarczy spojrzeć na nową falę, post-punk i wszystko co było z w tymi nurtami związane.

Ps. A sam Richard Hell przed współpraca z Voidoids został wyrzucony z Television, bo był zbyt słabym instrumentalistą. Wystarczy posłuchać „Blank Generation” i „Marquee Moon” i decyzja wydaje się być jak najbardziej uzasadniona. Dzisiejszy utwór jst bardzo dobry instrumentalnie jak na warunki punku, ale „Marquee Moon”…

Zwykły wpis
The Fleetwood Mac

Przy ściszeniu

153. „Seven Wonders” The Fletwood Mac

Zespół będący ikoną klasycznego popu lat 70-tych znakomicie odnalazł się, w niezwykle trudnej dla wielu wykonawców, kolejnej dekadzie.

To szczytowe osiągnięcie głębokiego, przepitego głosu Stevie Nicks najciekawsze fragmenty chowa na koniec. Gdy utwór kieruje się w stronę ściszenia wokalistka zaczyna wyłamywać się ze schematów prowadzących całą dotychczasową linię melodyczną (od 3:00).

Zwykły wpis
Belle and Sebastian

W krainie łagodności

154. „Get Me Away From Here, I’m Dying” Belle & Sebastian

Są przepiękne melodie, delikatne brzmienie i prosta, naiwna historia, więc wszystko się zgadza – klasyczny patent Belle & Sebastian. U nich nawet przygnębiające teksty o niespełnionej miłości mają w sobie ten element fascynującego dziecięcego uroku:

„Oh, I’ll settle down with some old story
About a boy who’s just like me
Thought there was love in everything and everyone
You’re so naive!”

Zwykły wpis
Tame Impala

Czy współczesny songwriting poradziłby sobie bez studia nagraniowego?

155. „Feels Like We Only Go Backwards” Tame Impala

Mówiąc skrótowo dobre kompozytorsko piosenki można poznać po tym, że brzmą tak samo dobrze zarówno w pełnym produkcyjnym anturażu, jak i ogołocone ze studyjnych sztuczek. Jak dzisiejszy „Feels Like We Only Go Backwards” – fascynujący przykład bogatej nowoczesnej psychodelii w wersji albumowej oraz intymny, gorzki folk przy okrojeniu do gitary i wokalu.

Zwykły wpis
The Clash

Rozstanie w stylu punk

156. „Train in Vain” The Clash

Jest to przejmująca historia kończącej się miłości odegrana z taką werwą i dynamiką, że stała się ona jednym z największych hitów zespołu. Jeden z moich ulubionych closerów albumów (jakby ktoś ne wiedział – „London Calling”), zwłaszcza z tym powtarzanym na koniec w nieskończoność „Did you stand by me. No, not at all” i przepięknym wyciszeniem, gdzie główną rolę odgrywa harmonijka ustna.

Utwór zaśpiewany został, co ciekawe, nie przez frontmana The Clash – Joe Strummera, a gitarzystę Micka Jonesa.

.

Zwykły wpis