Bloc Party

Mroczne dziedzictwo

„Banquet” Bloc Party

Jak to możliwe, że ja – wierny fan post-punku spod znaku Gang of Four i dance-punku The Rapture, dopiero ostatnio dotarłem do Bloc Party? To przecież wszystkie możliwe chwyty tych gatunków w skondensowanej wersji.

Może Ameryki nie odkrywają, bo poszli po wyraźnie wytyczonych śladach, ale wciągają cholernie mocno. Nowy element w kolekcji zespołów do biegania.

Reklamy
Zwykły wpis
X-Ray Spex

Wiele hałasu o coś, czyli nie samą Patty Smith kobiecy punk stoi

„Oh Bondage Up Yours” X-Ray Spex

Niby klasyczny wymiatacz pierwszego etapu punkowej rewolucji, ale po pierwsze z kobietą na wokalu, po drugie z istotną rolą saksofonu w warstwie instrumentalnej (którego operatorem była również kobieta).

Mimo, że ten zespół to prawie jednostrzałowiec, ale za to z jaką siłą rażenia. Czego efektem całe zastępy zainspirowanych, feminizujących post-punkowych zespołów z ruchem Riot grrrl na czele.

Zwykły wpis
Aphrodite's Child, Vangelis

Co było przed muzyką filmową?

„Four Horseman” Aphrodite’s Child

To jest dzieło z czasów młodości Vangelisa (tego od „Rydwanów Ognia”), kiedy tworzył jedyną w swoim rodzaju mieszaninę psychodelicznego i klasycznego rocka z wpływami greckiego folku. A wśród utworów z tamtego okresu trafił się jeden wybitny – „Four Horseman” pochodzący z kontrowersyjnego albumu „666” o jawnych apokaliptyczno-satanistycznych odniesieniach.

Zwykły wpis
Nirvana UK

Co nagrywała Nirvana bez Kurta Cobaina?

„Love Suit” Nirvana

Jak się okazało zespół grunge ze Seattle nie jest jedynym który dzierży tę nazwę. Był jeszcze w latach 60-tych band z Wielkiej Brytanii grający psychodeliczny, barokowy pop. I pewnie do tej pory zaginąłby w „odległych rubieżach historii muzyki” gdyby nie Dj Shadow, który wsamplował pierwszą część dzisiejszej „Love Suit” do utworu „Stem” ze swojego słynnego debiutu. A to właśnie ta przepiękna linia melodyczna z początku „robi” całe piękno obu utworów.

Zwykły wpis
Roxy Music

Na 20 lat przed Vanessą Mae

„Out of the Blue” Roxy Music

Jeśli lubisz wymienioną w tytule artystkę warto sobie uzmysłowić że 4 lata przed jej urodzeniem Eddie Jobson grał kawałki torujące drogę dla jej twórczość.

Może nie był 15-letnią angielką tajskiego pochodzenia, ale stworzył nową jakość w grze na skrzypcach – łączącą przebojowość popisowego artrocka z klasyczną wirtuozerią. Zwłaszcza w nagraniach na żywo robi to szczególne wrażenie, gdy przebija się przez ścianę mięsistego rocka w wykonaniu znakomitych instrumentalistów oraz przez glamową otoczkę tworzoną przez frontmana i dyktatora Roxy Music – Briana Ferry’ego.

To również dowód na, że ten zespół nie skończył się po odejściu Briana Eno. Ale o historii i znaczeniu tego zespołu napiszę kiedy indziej.

Zwykły wpis
Oasis

Krajobraz po bitwie

„She’s Electric” Oasis

Zawsze byłem za Blur w słynnej bitwie o brit-pop, ale Oasis parę rzeczy naprawdę wyszło. Między innymi uroczy utwór „She’s Electric” z połowy „(What’s the Story) Morning Glory?”. Radosny, subtelny, bez „ściany dźwięku” charakterystycznej dla tego zespołu. Do tego z nawiązaniem do Beach Boysów („She’s got a sister and god only knows how I’ve missed her”) i świetna harmonia na zakończenie utworu.

To był wtedy fajny zespół. Szkoda, że zapomnieli się rozwinąć.


Zwykły wpis