Serge Gainsbourg

Skandalista Serge Gainsbourg

Serge Gainsbourg „Melody”

Legenda francuskiej kultury. Archetyp niepokornego celebryty w europejskim, wysmakowanym stylu. Prowokator idealny. Słowem – Serge Gainsbourg.

W swoim sztandarowym dziele zdołał przetworzyć francuską chanson na język symfonicznego rocka. Treść trąci banałem – mężczyzna w Rolls Roysie potrąca młodą kobietę, uwodzi ją, ona ginie w katastrofie lotniczej. Ale muzycznie jest o wiele ciekawiej. Agresywnie brzmiąca gitara otulona w niesamowite orkiestracje i napędzający wszystko bas składają się na obraz jednego z najoryginalniejszych mini-albumów kontynentalnej muzyki.

Reklamy
Zwykły wpis
Linda Perhacs

Sugar Woman

Linda Perhacs „Paper Mountain Man”

Historia pomocy dentystycznej, obdarzonej zjawiskowym wokalem, komponującej po godzinach swojej pracy dziwaczny, psychodeliczny folk. Wygląda jak opowieść o Kopciuszku, ale naszą bohaterkę zamiast sławy spotkało zapomnienie. Jest rok 1970 i solowy album Lindy Perhacs z powodu błędów wydawniczych przepada w archiwach fonograficznych.

Dopiero 30 później mały label The Wild Places wyszukuje krążek z niebytu. Następnie 2 lata trwają poszukiwania artystki, które zakończone zostały powodzeniem dopiero w 2000 roku. Linda (zszokowana zainteresowaniem po tylu latach) godzi się na wydanie reedycji, które sprowadzają ją na pozycję muzy rozwijającego się nurtu freak folku.

Samo „Parallelograms” to niezwykle swoiste połączenie folkowej wrażliwości i psychodelicznej ciągoty do eksperymentów brzmieniowych, które do dzisiaj pozostają świeże i odkrywcze.

Zwykły wpis
Skaldowie

Barok po polsku

Skaldowie „Prześliczna Wiolonczelista”

Kultowe wejście na bazie kontrapunktu z klawiszowym wykończeniem zwiastuje barokowy pop światowej klasy. A dalej utwór gna w cudownych aranżach korzystając z całej palety środków muzyki popularnej i klasycznej – z jednej strony gitara szaleje w kinksowym stylu, z drugiej wstawki orkiestrowe i harmonie głosowe robią różnice.

Ale nie traktujmy braci Zielińskich jako zdolnych kopistów brytyjskiej inwazji. Mamy tu nasze rodzime, przaśne wstawki (można wyczuć że na tym samym albumie pojawiło się „Z kopyta kulig rwie”), które  stanowią znakomitą przeciwwagę dla wyrafinowania kompozycyjnego. Dzięki czemu utwór idealnie zabrzmi zarówno na weselu jak i w filharmonii.

Zwykły wpis
Polanie

Z salonów pod strzechy, czyli krótka historia Zbigniewa N.

Polanie „A Ty Pocałujesz Mnie”

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Światowej klasy muzyk jazzowy po wydaniu albumu powszechnie uznanego jako światowe arcydzieło spotyka grupę bigbitowych muzyków, którzy chcą grać agresywniej od innych, z naciskiem na brudne, garażowe brzmienie. Postanawia wspomóc ich jedną kompozycją, która (nie zważające na jazzowe pochodzenie i garażowe brzmienie) imituje ówczesne popowe piosenki. Brakuje wyobraźni? A jak powiem że to się zdarzyło w Polsce?

A to saksofonista Zbigniew Namysłowski tuż po gigantycznym sukcesie komercyjnym”Astigmatic” Krzysztofa Komedy skomponował dla grupy Polanie (głównie ex- Niebiesko-Czarni) dzisiejszy utwór – cudowną kombinację wyrafinowanych środków wyrazu i przyjemnych efektów.

Zwykły wpis
The Byrds

Brzęcząca dwunastka

The Byrds „Eight Miles High”

Roger McGuinn i jego Rickenbacker samą barwą brzmienia zmienili historię muzyki. Zespołów zainspirowanych „brzęczącymi” dźwiękami jest na tym blogu na pęczki – R.E.M, The Smiths, The Replacements, T. Love, czy ostatnio Tame Impala.

A za kombinacje w temacie przejrzystej produkcji psychodelii powinno się mu stawiać pomniki. Tuż obok monumentów dla Syda Baretta.

Zwykły wpis