Laibach

Laibach i faszyści? (Balkan Trip cz. 8/8)

Laibach „Opus Dei (Life Is Life)”

Słoweńska grupa artystyczna przetworzyła absurdalny hit austriackiej grupy Opus Dei posługując się karykaturalnie wyolbrzymioną estetyką faszystowskich dyktatur. Stworzyła w ten sposób jakość przeciwstawną do zwykłej parodii – nadidentyfikację – przesadne utożsamienie się z systemem wartości.

Utwór często traktowany jest w kategoriach humorystycznych, choć gdy dłużej pomyślę to jedna z najmądrzejszych rzeczy jakie słyszałem w życiu.

Reklamy
Zwykły wpis
Goran Bregović

Co ma wspólnego Goran Bregović z flamenco? (Balkan Trip cz. 7/8)

Goran Bregovic „Crna Macka, Beli Macor”

Jak Bałkany to musi pojawić się Goran Bregović,najlepiej ten z absurdalnej komedii „Czarny kot, biały kot”. Warto zwrócić uwagę na rytmiczne podobieństwo z cyganerią andaluzyjską, z której rozwinęło się flamenco.

Ps. Chyba czeka mnie przegląd filmów Emira Kusturicy

Zwykły wpis
Bastion

Macedońska triada (Balkan Trip cz. 6/8)

Bastion „Mister Kompleks”

Na początku robi się trochę topornie, wejście automatu perkusyjnego niewiele pomaga, bo dopiero pojawienie się basu robi różnicę. Tak właśnie grał jeden z pierwszych zespołów elektronicznych w byłej Jugosławii.

Nagrali tylko jeden album, ale członkowie są warci zapamiętania – wokalistka Ana Kostovska, która parę lat później nagrała fantastycznego singla „Anushka” i klawiszowiec Kiril Džajkovski, który w latach 90-tych przeprowadził się do Australii by miksować elektroniczne bity i tradycyjne macedońskie melodie ( a w 2013 roku pojawił się w Polsce na Woodstocku). Jaka szkoda że dla basisty Ljubomira Stojsavljevića, Bastion był ostatnim znaczącym osiągnięciem.

Zwykły wpis
Janko Nilović

Historia jednego serialu (Balkan trip cz. 5/8)

Janko Nilović „Soul Impressions”

Miami, lata 70-te. Pewien reżyser pragnie zrobić perfekcyjny serial o policjantach i gangsterach. Ma już doskonałe postacie, scenariusz bez skazy, najlepszych aktorów. Do pełni szczęścia brakuje mu tylko soundtracku. Nic jednak nie spełnia jego wygorowanych wymagań. Nie chcąc iść na ustępstwa, traci kontrakt, popada w depresję i kończy karierę. Gdyby tylko wiedział, że po drugiej stronie oceanu w górzystej Czarnogórze Janko Nilović nagrywa funkowy dzielo życia otrzymalibysmy telewizyjny absolut.

Ale nie ma się co martwić – historia ta nigdy sie nie wydarzyła, a my mamy „Soul Impressions”.

Zwykły wpis