Bob Dylan

Gdzie jest Szekspir? (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.10)

Bob Dylan „Stuck Inside of Mobile With the Memphis Blues Again” / „One of Us Must Know”

A więc stało się – Dylan dostał z dawna wyczekiwanego Nobla. W krótkim czasie temat opanował wszystkie serwisy informacyjne – w końcu modne stało się obnoszenie się ze znajomością dzieł mistrza.

Jedak gdy emocje już opadły (jak po wielkiej bitwie kurz:) wyraźnie widać jak ubogie wyobrażenie o twórczości Dylana mają mainstreamowe media. Wszędzie przewijał się jeden zestaw utworów – „Blowin in The Wind” Like a Rolling Stones”, „Knocking on the Heaven’s Door”, „The Times They Are a-Changin’ „, „Along The Watchtower”, czasem dokładano do tego „Mr. Tambourine Man”, „Just Like a Women” czy „Hurricane”. Jednak największych twórców można rozpoznać nie po najpopularniejszych ale po ich dziełach z drugiego czy trzeciego szeregu – a tych Dylan miał wyjątkowo dużo.

Gdyby spojrzeć tylko na te 3-4 najpopularniejsze albumy Dylana to poza highlightami mieszczą one multum znakomitych tracków. Spójrzmy na takie „Blonde on Blonde” gdzie oprócz takich evergreenów jak „Just Like A Woman”, „I Want You” czy „Rainy Day Woman No. 12 & 35” pojawiają się tu m.in. „Stuck Inside The Mobile With The Memphis Blues Again” i „Sooner or Later (One of Us Must Know)”, które od dawna należą do ścisłego topu moich prywatnej listy utworów Dylana.

Pierwszy to niezwykle melodyjny i energetyczny blues z enigmatycznym bitnikowym tekstem o świecie załamującym się w swoich podstawach. Drugi to najwyraźniejszy przykład słynnego dylanowego zaciągania („Oooooooo! Sooooooner or laaaater one of us must knoooooow!”), tyle razy parodiowanego przez innych artystów.

Zwykły wpis
Blur

O tym czego nie można pominąć (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.10)

Blur „Mr. Robinsons’ Quango”

Zwykło się stawiać Radiohead czy Oasis ponad Blur w kategorii brytyjskich zespołów lat 90-tych.

Zwykło się wyżej oceniać „Parklife”, self-titled czy „Out of Time” niż „The Great Escape” w kategorii najlepszy utwór Blur.

Zwykło się pomijać w „Mr. Robinsons Quango” na listach ulubionych utworów z „The Great
Escape” za takimi nazwami jak „Country House” i „The Universal”.

Czyżby nikt nie zwrócił uwagi na wtłoczenie w strukturę brit-popowej piosenki cudownego westernowego dodatku w stylu Ennio Morricone?

Zwykły wpis
U2

Jak rozmienić talent na drobne? (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.9)

U2 „Even Better Than The Real Thing”

Gdy pomyślę, że spośród pięciu ludzi postawionych przed wyborem „Ordinary Love” czy „Even Better Than The Real Thing” aż trzech wybrałoby pierwszy z utworów to jakoś smutniej mi się na sercu robi. Bo to kiedyś naprawdę dobry zespół był.

A przed nami jeszcze „Songs of Experience” – już się boję.

Zwykły wpis
The Clash

Fantastyczne utwory i gdzie je znaleźć (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.8)

The Clash „Know Your Rights” / „Lighting Strikes (Not Once But Twice)” / „Julie’s Been Working For The Drug Squad” / „Version City”

Dzisiaj zajrzymy w głębię albumów The Clash, gdzie na każdym kroku czają się efekty niezwykłej erudycji i wyobraźni muzycznej Joe Strummera.

„Julie’s Been Working For The Drug Squad” –
Mój prywatny highlight na tej nieco wtórnej i mało rewolucyjnej płycie jaką jest „Give’em Enough Rope”. Największa zapowiedź pop-punku z „London Calling” plus cudowny początek – bębny i cytat z Beatlesów.

„Know Your Rights”-  Jeden z najważniejszych przykładów misyjnych zapędów Strummera (genialne intro mówi wszystko: „This is a public service announcement … WITH GUITAR!!”) zrealizowany w ostro ciętej post-punkowej otoczce a’la Public Image Ltd. z okresu „Metal Box”. Choć spotkałem się też z określaniem tego utworu jako „spaghetti western punk rock”, które wydaje się równie trafne.

„Lighting Strikes (Not Once But Twice)” – Niby tylko jakaś wariacja na temat „The Magnificent Seven”, ale Strummer w roli wodzireja ciągnącego do przodu cały utwór jest jak zawsze znakomity. Nawet moment pojawienia się solówki (jazzującej, granej na jednym akordzie) wyznacza – „Ok, so Roll !!”

„Version City” – ten utwór nie mógł się udać. Jazzujące klawisze, głęboki bas, fałszująca harmonijka, jeszcze bardziej fałszujący Strummer na wokalu oraz to intro i outro nie pasujące do całej reszty. Ale w tym szaleństwie była metoda, bo to utwór jedyny w swoim rodzaju. Nie jest to mainstreamowe The Clash z czasów „London Calling”, lecz muzyka eksperymentalna w pełnym znaczeniu tego słowa.

Zwykły wpis
The Beatles

Druga strona (Mało popularne utwory znanych wykonawców cz. 7)

The Beatles „Cry Baby Cry” / „Everybody’s Got Something To Hide Except Me and My Monkey”

Maniakalny power-pop z klasycznym cowbellem kontra jedna z najbardziej niedocenianych ballad liverpolczyków. Ewidentny dowód na to, że o ile na pierwszej stronie „Białego Albumu” rządzi McCartney (bo „Back in the USSR”, „Ob-La-Di, Ob-La-Da”, „Martha My Dear” , Blackbird i „I Will”), tak na drugiej prym wiedzie Lennon.

Ps. niestety YT nie posiada wersji albumowych obu utworów, więc musiałem posiłkować się coverem i wersją demo.

<

Zwykły wpis
Camel

Wspomnień czar

Camel „Rhayader”

W odległych czasach Latimer i spółka byli dla mnie składem wszechczasów – pierwszym z zespołów wyszukanych, prywatnych, całkowicie „moich”. Pink Floydow, Beatlesów, Dylana mógł znać każdy, ale Camel pochodził z innego świata – elitarnych melomanów ze specyficzną wrażliwością prog-fana i, nie bójmy się tego stwierdzić, snobistycznym podejściu do swoich fascynacji.

Czasy się zmieniły, gusta ewoluowały, ale gdzieś pozostało miejsce w sercu dla dawnych ulubieńców. Szczególnie dużo jest go dla utworów instrumentalnych z okresu „Snow Goose” gdzie flet i gitara idą ramie w ramie z przepiękną melodia.

Zwykły wpis
Muchy

Już za cztery lata… już za cztery lata… ♫

Muchy „Najważniejszy dzień”

Zespół, który zasługuje na dużo więcej niż nominacja do Fryderyka za album z muzyką alternatywną. Energia gitar w zwrotce, stadiony świata i klasyczne klawisze w refrenie.

Ps. To dobry dzień by podkreślić , że „według wielu” to najpoważniejszy kandydat na hymn całej futbolowej Polski. Teraz i na wieki wieków.

 

Zwykły wpis
Dawid Podsiadło

Jak zjednać sobie ludzi i zdobyć polskie społeczeństwo

Dawid Podsiadło „W dobrą stronę” / „Projekt 19”

Muszę przyznać, że na etapie „Trójkątów i Kwadratów” traktowałem Dawida Podsiadło o tyleż z nadzieją co z dużym dystansem – bardzo dużo w tym było „brodkowania” z „Grandy” (albumu, nie tylko utworu). Jednak dwa lata (z dodatkiem współpracy z Nosowską, Emade, Brodką czy Smolikiem w cyklu „Męskie Granie”)  pozwoliły mu okrzepnąć i stanąć w panteonie prawdziwych gwiazd polskiej muzyki – z autorską wizją muzyki, oryginalną stylizacją, umiejętnością przekazania nieoczywistych treści w świecie popkultury.

Ale co jeszcze ważniejsze potrafił jednym utworem zjednać ze sobą większość przeciwieństw polskiego społeczeństwa. „W dobrą stronę” nucili zarówno hipsterzy w popularnych knajpach, jak i dresiarze w drodze na  Marsz Niepodległości, TVN-owscy celebryci i zwykli ludzie. RMF-FM, Trójka, Radio Wawa, Radio Żak, Eska – Podsiadło od roku pojawia się praktycznie wszędzie -i co ważne za sprawą znakomitej muzyki.

Tylko czemu zatrzymywać się w odsłuchu na poziomie singla jeśli reszta albumu nie odstaje od highlightu – patrz taki „Projekt 19” (w zalinkowanym filmiku od 3:40)?

Tak więc słuchać, popularyzować i czekać na więcej.

Zwykły wpis
Krystyna Prońko

Dwie strony medalu

Krystyna Prońko „Jesteś lekiem na całe zło” / „Życzenia Wesołych Świąt”

Dwa utwory sąsiadujące ze sobą na albumie „Krystyna Prońko” z 1982 roku. Niby podobny klimat, ale przekaz zupełnie przeciwstawny. Pierwszy – „Jesteś lekiem na całe zło” największy evergreen z legendarną współpracą basu z gitarą. Monumentalny, rozbuchany, barokowy wręcz. Jednak zawarty w nim tekst zupełnie zmienia kontekst, stawiając go po stronie „dawania światełka w tunelu w trudnych czasach” (pamiętajmy o roku wydania).

Drugi, mało znany w powszechnej świadomości „Życzenia Wesołych Świąt”, ale nie mniej wspaniały od poprzednika. Tutaj esencja jest zupełnie przeciwna, w swoim przekazie nie daje nam nawet cienia nadziei na szczęśliwą przyszłość – tak doskonale zgorzkniały, zgryźliwy i fatalistyczny jest to utwór. Bez śladu patosu, skromnie odpowiada na realia ówczesnego społeczeństwa.  Doskonały soundtrack do „Kobiety Samotnej” Agnieszki Holland.

Zwykły wpis
Pearl Jam

Szczególny przypadek Eddie’ego Veddera

Pearl Jam „Jeremy”

Jeden z nielicznych przypadków kiedy Eddie’emu Vedderowi ani sekundy nie zdarza mu się przeszarżować z ozdobnikami. Wszystko brzmi tak jak powinno, żeby dać pełny, niezwykle emocjonalny obraz, zwłaszcza w kontekście poważnej tematyki utworu. „Jeremy” pokazuje jak wokal powinien być traktowany, jako narzędzie, a nie środek przekazu.

Szkoda, że tak jest tylko na debiucie, później zdecydowanie brakuje mu konkretu i wszystko rozmywa się w nudziarskich balladach (patrz perfekcyjnie nijaki soundtrack do filmu „Into The Wild”).

Zwykły wpis