Sorja morja

Bajtkowe soundtracki XXI wieku

Sorja Morja „Stany”

Powrót do lat 80-tych jakiego jeszcze w polskiej muzyce nie było. Ba! Światowej nawet! Synth-pop a’la Papa Dance przetworzony przez wrażliwość nowoczesnego duchologa. To jest ten rodzaj szokująco nowatorskiej układanki w której nie sposób przewidzieć pojawienia się kolejnych elementów. Serio, przy pierwszych przesłuchaniach byłem kompletnie skołowany nieprzystawalnością następujących po sobie fragmentów, które jednak przy ogarnięciu całości tworzą niesamowicie oryginalny obraz.

Wybuchowa mieszanka kanciastości Kraftwerkowego bitu, przebojowości Junior Boys, udziwnionych progresji akordów i klimatu horroru o nawiedzonych Fasolkach stają się ich znakiem rozpoznawczym. I w tym całym maglu mamy nawiedzone „Stany” jako ich flagowy (-anty) hit jako wisienka na torcie. To jak to w końcu z tą polską muzyką?

Ps. Czekamy na pierwszą płytę, której przedsmak mamy na singlu „Australia„, który wyszedł parę dni temu. Ja już się jaram.

Ps2. Rzadko używam wykrzykników we wpisach, ale tutaj nie mogłem się powstrzymać, co już samo w sobie świadczy o moim stosunku do tego zespołu.

Ps3. Tak w ogóle to Sorja Morja mają na koncie jak na razie 5 utworów – „Stany”, „Nowy utwór”, „Nie myśl o niczym”, „Tajemniczy ogród” i „Australia” (dla zainteresowanych wszystkie dostępne są tutaj).  Jak na razie – BEZBŁĘDNIE!

Reklamy
Zwykły wpis