Andrzej Zaucha

Bajka o wybitnym wokaliście (Pierwsza jedenastka męskiego wokalu cz. 10/11)

Andrzej Zaucha „Musze mieć dziewczynę” / „Most nad rzeką zdarzeń” / „C’est LaVie” / „Myśmy sobie pisani” / czołówka z „Gumisiów”

W świecie polskich mediów gdzie wypada gloryfikować dokonania Czesława Niemena (gdy szersza publiczność zna 4-5 jego sztandarowych utworów) zdecydowanie brakuje „czasu antenowego” dla innych wybitnych kolegów po fachu. Zaucha jest tutaj najbardziej wyrazistym przykładem pierwszoligowego artysty (i w tym porównaniu chodzi mi raczej o poziom czołowego przedstawiciela ligi hiszpańskiej lub angielskiej a nie naszej rodzimej Ekstraklasy) nieco zapomnianego przez opiniotwórcze media głównego nurtu. Warto sobie wpisać najpopularniejsze utwory Zauchy i Niemena na stronie odsluchane.eu gdzie dysproporcje między nimi są widoczne gołym okiem. Jedynie „Byłaś serca biciem” pojawia się regularnie w radio, z czego znaczna ilość odtworzeń dotyczy rozgłośni lokalnych.

Ciężko jest mi znaleźć przyczyny takiego stanu rzeczy. Z mojej perspektywy Andrzej Zaucha wpisuje się w schemat artysty dla każdego – trójkowcy mają crimsonowe „Wymyśliłem Ciebie”, fani „Złotych Przebojów” pewnie z przyjemnością posłuchają ody do małomiasteczkowej mentalności czyli „C’est La Vie -Paryż z Pocztówki”, bywalcy koncertów jazzowych znajdą coś dla siebie praktycznie w większości repertuaru, rockowcy wybiorą coś z Dżambli – choćby jazz-rockową perełkę „Muszę mieć dziewczynę”, do głównych anten Zetki czy RMF Fm nieźle wpisałby się funkujący „Most nad rzeką zdarzeń” (co za tekst Kondtratowicza!!!), nawet raperzy słuchają (Nie mam tylu fanek co Andrzej Zaucha Prawdę mówiąc, to nie mam fanek wcale, zluzuj.”)

Ale to tylko pobożne życzenia. Dobrze, że chociaż dzieci regularnie słuchają najwybitniejszego wokalisty w historii polskiej muzyki rozrywkowej.

Andrzej Zaucha.jpg


Reklamy
Zwykły wpis
Andrzej Zaucha

Kołysanka dla potomnych

Andrzej Zaucha „Bezsenność we dwoje”

Żeby przekonać się o tym jakich rozmiarów archiwum pozostawił po sobie najwybitniejszy polski wokalista wystarczy spojrzeć na rozmiary najlepszej kompilacji z jego utworami – czyli „C’est La Vie”. Ta ogromna pięcio-płytowa kopalnia kompilacja pozwala nam uzmysłowić nie tylko skalę talentu tej postaci, ale różnorodność jej repertuaru.

Co my tu mamy? Jego jazz-prog-funk-rockowe początki z zespołem Dżamble – nie tylko „Wołanie o słońce nad światem”. Ciekawy epizod z Anawą po opuszczeniu jej przez Marka Grechutę. Duety z najznamienitszymi wokalistami naszej sceny, w tym wybitne „Pójdziemy na wagary” z Krystyną Prońko. Jazzowe standardy oraz solowe projekty Zauchy – gdzie znajdzie się i wonderowy soul, opolskie hity, blues rock i czysty pop.

I wśród tej rozmaitości każdy może wybrać coś dla siebie. Ja na dzisiaj mam „Bezsenność we Dwoje” – skromną z początku balladę przeobrażająca się w jeden z największych popisów wokalnych Zauchy. Godny konkurent dla „Wymyśliłem Ciebie„.

Zwykły wpis
Andrzej Zaucha, Prince, Stevie Wonder

Najlepszy groove w mieście

52. „Superstition” Stevie Wonder / „1999” Prince / „Byłaś serca biciem” Andrzej Zaucha

Trzy różne podejścia do tematu:
1. Wonder – zwielokrotnienia ścieżek, mnogość przeplatanych tematów, „tupot małych stópek”
2. Prince – opiera wszystko na perkusji (prawdziwej i automatu), reszta bardzo minimalistyczna, czyli bardzo Prince’owa.
3. Zaucha – utwór rozpoczyna prosta figura, ale później dokładane są do niej kolejne elementy. Z jednej strony disco, synth-pop i funk, ale z drugiej dream-popowe pogłosy i liryczny klimat całości. Do tego parodia estetyki lat 80-tych i Wodecki grający na trąbce w gipsie. Kicz kontra powaga. Nie dziwne, że serwis screenagers.pl ustawił ten kawałek na pierwszym miejscu listy „Polskich Piosenek Wszech Czasów

http://www.wat.tv/video/prince-1999-382gh_2hztv_.html

Zwykły wpis
Andrzej Zaucha

Po jednej nutce (Poza anglosaską dominacją cz. 1/9: Polska)

150. „Wymyśliłem Ciebie” Andrzej Zucha & Dżamble

Bezapelacyjnie najlepszy polski męski głos, którego najwspanialszymi cechami jest naturalna łatwość tworzenia skomplikowanych wokalnych figur oraz wyrafinowane frazowanie wplecione w strukturę muzyki popularnej. Aż żal, że (tu cytat za Screenagers.pl) „w zbiorowej pamięci nierzadko funkcjonuje jako artysta niedoceniony, dostawca przaśnych przebojów do odgadnięcia po jednej nutce w telewizyjnym programie „Jaka to melodia”, a jego ambitny repertuar pokryła dziś gruba warstwa kurzu.”

Najwybitniejszy fragment jego twórczości, czyli „Wymyśliłem Ciebie” to efektowne skrzyżowanie progresywnego rocka, jazzu i muzyki klasycznej w jednej z najlepszych polskich piosenek. Siła emocji i styl kompozycji zbliżony do „Epitaph” King Crimson (trójkowcy doceniają skalę tego porównania). Jednak zestawienie najbardziej monumentalnych fragmentów obu utworów („The fate of all mankind I see Is in the hands of fools.” kontra „Jaką drogę wybierzemy razem„) jednoznacznie wskazuje na to że Greg Lake odpada w blokach przy wybuchu ekspresji Andrzeja Zauchy.

Zwykły wpis