Bob Dylan

Gdzie jest Szekspir? (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.10)

Bob Dylan „Stuck Inside of Mobile With the Memphis Blues Again” / „One of Us Must Know”

A więc stało się – Dylan dostał z dawna wyczekiwanego Nobla. W krótkim czasie temat opanował wszystkie serwisy informacyjne – w końcu modne stało się obnoszenie się ze znajomością dzieł mistrza.

Jedak gdy emocje już opadły (jak po wielkiej bitwie kurz:) wyraźnie widać jak ubogie wyobrażenie o twórczości Dylana mają mainstreamowe media. Wszędzie przewijał się jeden zestaw utworów – „Blowin in The Wind” Like a Rolling Stones”, „Knocking on the Heaven’s Door”, „The Times They Are a-Changin’ „, „Along The Watchtower”, czasem dokładano do tego „Mr. Tambourine Man”, „Just Like a Women” czy „Hurricane”. Jednak największych twórców można rozpoznać nie po najpopularniejszych ale po ich dziełach z drugiego czy trzeciego szeregu – a tych Dylan miał wyjątkowo dużo.

Gdyby spojrzeć tylko na te 3-4 najpopularniejsze albumy Dylana to poza highlightami mieszczą one multum znakomitych tracków. Spójrzmy na takie „Blonde on Blonde” gdzie oprócz takich evergreenów jak „Just Like A Woman”, „I Want You” czy „Rainy Day Woman No. 12 & 35” pojawiają się tu m.in. „Stuck Inside The Mobile With The Memphis Blues Again” i „Sooner or Later (One of Us Must Know)”, które od dawna należą do ścisłego topu moich prywatnej listy utworów Dylana.

Pierwszy to niezwykle melodyjny i energetyczny blues z enigmatycznym bitnikowym tekstem o świecie załamującym się w swoich podstawach. Drugi to najwyraźniejszy przykład słynnego dylanowego zaciągania („Oooooooo! Sooooooner or laaaater one of us must knoooooow!”), tyle razy parodiowanego przez innych artystów.

Reklamy
Zwykły wpis
Bob Dylan

Jak z powieści

177. „Like a Rolling Stone” Bob Dylan

Legendarny klasyk z gatunku „must know” nagrany przez 24-letniego młokosa, który miał już wtedy na swoim koncie „Blowin’ In the Wind”, „The Times They Are a-Changin’ ” czy „Subterranean Homesick Blues”.

Przykład jak połączyć ze sobą styl literatury „Wielkiej Narracji” z piosenką rockową, by pogodzić ze sobą zarówno elity, jak i masy. Niesamowita narracja o bardzo konkretnej, historycznej osobie wyniesiona do rangi postaci archetypicznej.

Ulubione momenty: pełne pogrady „How is it feel…?” z refrenu i pierwsze dwie sekundy z otwarcia.

http://digg.com/video/this-interactive-video-of-dylans-like-a-rolling-stone-is-insanely-cool

Zwykły wpis
Bob Dylan

Perfekcyjna niedoskonałość

301. „Hurricane” Bob Dylan

Album „Desire” z którego pochodzi ten utwór to efekt niesamowitych, w pełni improwizowanych sesji. Błyskawiczne tempo nagrywania i nawał pomysłów Dylana spowodowało, po pierwsze bardzo wysoką rotację współpracowników, którzy nie byli w stanie dotrzymać mu kroku, a po drugie niepowtarzalny urok utworów pełnych błędów i niedoskonałości.

Doskonale widać to zwłaszcza w „Hurricane”, gdzie za flow Dylana, w tym ponad ośmiominutowym kawałku(!!!) ewidentnie nie nadąża zarówno grająca na skrzypcach Scarlet Rivera (przypadkowo napotkana osoba „z ulicy”), Rob Rothstein na basie, a zwłaszcza towarzysząca na wokalu Ronee Blakley (warto posłuchać jej w 2:40 i 4:00, kompletnie nie wie co tam się dzieje). Ale w tamtym czasie nikt nie był w stanie dorównać mu kroku, gdy wyrzucał z głowy kolejne szesnastki. A rapowy slang nie jest tu przypadkowy, w końcu przez wielu jest on uważany za praojca tego gatunku.

Zwykły wpis