Megas

Najtrudniejszy pierwszy krok (Przystanek Islandia cz. 8)

Megas & Spilverk Þjóðanna „Paradísarfuglinn”

Najważniejszy rok w historii muzyki islandzkiej? Bez wątpienia 1981. Jednak szczegóły opowiem kolejnym razem. Dzisiaj o utworze (przy okazji artyście i albumie) bez którego „nie byłoby niczego” w islandzkiej muzyce.

Magnús Þór Jónsson znany lepiej pod pseudonimem Megas, wokalista, poeta i pisarz, zapatrzony w protest-folk Boba Dylana. Zakazany na początku lat 70-tych w rodzimym radio z powodu wywrotowego sposobu reinterpretacji islandzkiej kultury w surrealistyczną grę słowną z kpiącymi rewizjonistycznymi mitami, współczesnymi problemami i narkotykami. Przez większość dekady komponował folk-rockowe songi śpiewane charakterystycznym Waitsowo-kabaretowym głosem.

Aż do 1977 roku, gdy przygotował wraz z popularną prog-folkową grupą Spilverk Þjóðanna przygotował album „Á bleikum náttkjólum”. Okazał się on dużym sukcesem artystycznym, w 2001 roku został nawet wybrany trzecim najlepszym islandzkim albumem XX wieku tuż za Bjork i Sigur Ros.

I może, przy nieznajomości tamtejszego języka i kontekstów, moja styczność z tym krążkiem skończyłaby się po pierwszym odsłuchu, gdyby nie utwór „Paradísarfuglinn”. Bo spójrzmy, mamy rok 1977, dopiero co wydany został debiut Sex Pistols. A tutaj na końcu świata znajdujemy (wśród pewnie tekstowo zajadłych, ale muzycznych ramotek) prawdziwą, nie punkową , ale już post-punkową petardę. Takie rzeczy działy się wtedy tylko na najważniejszych albumach tamtego okresu (patrz  „Pink Flag” Wire).

Reklamy
Zwykły wpis