Led Zeppelin

Folk ze Gondoru, blues z Mordoru (Pierwsza jedenastka męskiego wokalu cz. 5 / 11)

Led Zeppelin „Dazed and Confused” / „Ramble On” / „Since I’ve Been Loving You” / „Battle of Evermore” / „Rain Song” / „In My Time of Dying”

„Baby, baby , baby…” – złośliwi mówią że to jedyne co potrafił zaśpiewać Robert Plant, a i przy tym nie udaje mu się uniknąć fałszowania. Jeśli byłaby to prawda, to wolę taki fałsz niż krystalicznie czyste występy 99% innych wykonawców. Niech za przykład posłuży tutaj 6 utworów – po jednym z pierwszych sześciu albumów.

„Dazed and Confused” (Led Zeppelin I) – ciężki pochód bluesowego czołgu przechodzi w jakieś szalone psychodeliczne odjazdy, których by Hendrix nie wymyślił. Bohnam gra z mocą niedostępną perkusistom z tego świata, Page ale to Plant prowadzi kompozycję.

„Ramble On” (Led Zeppelin II) – bardzo bluesowo, bardzo amerykańsko, a teksty prosto ze Śródziemia.

„Since I’ve Been Loving You” (Led Zeppelin III) – skończone arcydzieło bluesowej ballady. Rozwijające się z mocą walca drogowego. Plant odnalazł się tutaj w szczytowej formie. Inne kawałki Zeppelinów są kowerowane nadzwyczaj często, ten jakoś nie bardzo. A jeśli nawet  ktoś się za niego bierze to raczej robi wersję instrumentalną.

„Battle of Evermore” (Led Zeppelin IV) – zbyt mało się mówi o tym jak bardzo Page i spółka potrafili w folki. Ten utwór nagrany przy współudziale Sandy Denny z klasycznego angielskiego zespołu Fairport Convention (o którym warto będzie napisać kiedy indziej) pokazuje skale ich możliwości. Mistrzostwo w budowaniu nastroju i kunsztownym konstruowaniu kompozycji – przy wspaniałym końcowym „Bring It, Bring It, Bring It, Bring It…!!!”. Kolejna wyprawa Zeppelinów do Śródziemia.

„Rain Song” (Houses of the Holy) – rozmarzona ballada z przepiękną partią melotronu przypominającą „Cluba da Esquina No 2”. Takiej dozy subtelności nie spodziewałem się po Robercie Plancie.

„In My Time of Dying” (Physical Graffiti) – z całym szacunkiem do Jacka White’a w tym jednym kawałku dzieje się więcej niż na większości płyt The White Stripes.

robert plant.jpg

Reklamy
Zwykły wpis
The Rolling Stones

Krótka historia rocka (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.16)

Rolling Stones „She’s Like a Rainbow” / „Monkey Man”/ „Can You Hear Me Knocking” / „Stop Breaking Down”

Szybkie cztery propozycje od Stonesów wyróżniające się od rockowo-rhythm&bluesowych klasyków zespołu.

1. She’s Like a Rainbow – wyjątkowa próba z wyjątkowej płyty – „Their Satanic Majesties Request” miało być odpowiedzią na psychodeliczne wątki Sierżanta Pieprza Beatlesów, a wyszedł nierówny znak czasów.  Najjaśniejszym punktem jest tutaj „She’s Like a Rainbow” – świetnie zaaranżowany barokowy pop – jedyny taki w historii RS.

2. Monkey Man – cudowne, delikatne intro na wibrafonie i wejście ostrego, hard rockowego riffu – to powinien być znak rozpoznawczy Stonsów, a jakoś ukrywa się wśród innych hitów i nie pojawia praktycznie na żadnej kompilacji”The Best Of”

3. Can’t You Hear Me Knocking – początek jak najbardziej klasyczny – bluesowy riff wjeżdża niczym walec. Zmiana następuje po 2:40 gdy dostajemy niespodziewanie instrumentalny jam inspirowany latynoską muzyką Santany, rozpisany na bongosy, saksofon, gitarę i organy. I tak przez kolejne 4,5 minuty.

4. Stop Breaking Down – lata 1969-1972 – Stonesi u szczytu możliwości twórczych. Czego sie nie dotkną wychodzi rockowe złoto. Już od dawna nie muszą podpierać się cudzymi kompozycjami, ich propozycje są dużo ciekawsze. Jednak dwukrotnie robią wyjątek – na „Let It Bleed” publikują „Love in Vain”, a na „Exile on the Main Street” – „Stop Breaking Down”. Oba utwory są coverami klasycznych kawałków największego bluesmana w historii Delty Missisipi –Roberta Johnsona. Mick Jagger z ekipą wskazują, jakie są prawdziwe korzenie rocka – co równie wyraźnie widać na tegorocznym albumie.

Zwykły wpis
Bob Dylan

Gdzie jest Szekspir? (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.10)

Bob Dylan „Stuck Inside of Mobile With the Memphis Blues Again” / „One of Us Must Know”

A więc stało się – Dylan dostał z dawna wyczekiwanego Nobla. W krótkim czasie temat opanował wszystkie serwisy informacyjne – w końcu modne stało się obnoszenie się ze znajomością dzieł mistrza.

Jedak gdy emocje już opadły (jak po wielkiej bitwie kurz:) wyraźnie widać jak ubogie wyobrażenie o twórczości Dylana mają mainstreamowe media. Wszędzie przewijał się jeden zestaw utworów – „Blowin in The Wind” Like a Rolling Stones”, „Knocking on the Heaven’s Door”, „The Times They Are a-Changin’ „, „Along The Watchtower”, czasem dokładano do tego „Mr. Tambourine Man”, „Just Like a Women” czy „Hurricane”. Jednak największych twórców można rozpoznać nie po najpopularniejszych ale po ich dziełach z drugiego czy trzeciego szeregu – a tych Dylan miał wyjątkowo dużo.

Gdyby spojrzeć tylko na te 3-4 najpopularniejsze albumy Dylana to poza highlightami mieszczą one multum znakomitych tracków. Spójrzmy na takie „Blonde on Blonde” gdzie oprócz takich evergreenów jak „Just Like A Woman”, „I Want You” czy „Rainy Day Woman No. 12 & 35” pojawiają się tu m.in. „Stuck Inside The Mobile With The Memphis Blues Again” i „Sooner or Later (One of Us Must Know)”, które od dawna należą do ścisłego topu moich prywatnej listy utworów Dylana.

Pierwszy to niezwykle melodyjny i energetyczny blues z enigmatycznym bitnikowym tekstem o świecie załamującym się w swoich podstawach. Drugi to najwyraźniejszy przykład słynnego dylanowego zaciągania („Oooooooo! Sooooooner or laaaater one of us must knoooooow!”), tyle razy parodiowanego przez innych artystów.

Zwykły wpis
The Allman Brothers Band

Czego u mnie nie usłyszysz?

The Allman Brothers Band „Whipping Post”

Jeśli już mam ochotę posłuchać trochę blues-rockowych jamów (co zdarza się, powiedzmy sobie szczerze dosyć rzadko) ostatnią rzeczą jaka przyjdzie mi na myśl to nasi rodzimi „klasycy”, których nazwy nie będę wymieniał.

Ale co innego trochę bagiennego, południowego rocka z Florydy, czyli The Allman Brothers Band. Ci to potrafili jednocześnie „dołożyć do pieca”, zagrać ładną melodię i oczarować quasi-jazzową improwizacją. A co by teraz bez nich robiła Metallica?

Zwykły wpis
Tom Waits

Zagubieni w drodze na skróty do raju

Tom Waits „Tango Till They’re Sore”

Dzisiaj przenosimy się w świat brzydoty amerykańskich miasteczek oraz wielkomiejskiej samotności, prostych myśli i wielkich marzeń przy ostentacyjnej blokadzie działania, egzystencjalnego bezruchu oraz chaotycznej stabilizacji, w skrócie do świata Jarmushowych przegrywów.

A kto lepiej zilustruje ten świat jak nie Tom Waits – bard niezrozumianych marzycieli, spóźnionych bitnikow i zwykłych nieudaczników.

Zwykły wpis
The Morphine

Muzyczna kometa

112. „Buena” Morphine

Prosty patent – dwustrunowy bas i saksofon barytonowy, perkusja, czasem gitara. I tak przez 5 albumów (nagranych w ciągu 6 lat) – głęboko zakorzenionych w zadymionym knajpianym blues rocku i jazzie (tak, klimaty Toma Waitsa się kłaniają).

No i Mark Sandman ze swoim głębokim, charyzmatycznym, przepitym wokalem, umierający na scenie w 1999 roku na atak serca.

Zwykły wpis