Fi7i

Uczyńmy malajską muzykę znów wielką! (Muzyka krajów okołorównikowych cz. 3)

Fi7i „Eclipse / Fauziah Ahmad Daud „Gerhana”
Fi7i „You’re These Emotions” /
Sheila Majid „Di Dalam Emosi Ini”

Najpierw była Fauziah Ahmad Daud z malezyjska gwiazda tamtejszego filmu, telewizji i estrady lat 80-tych. W 1983 roku popełniła disco-funkowy „Gerhana” – przywodzący na myśl nieodparte skojarzenia z zespołami The Kool and The Gang i Earth Wind & Fire. Trzy dekady później po ten utwór sięgnął kolektyw (chyba?) Fi7i. Przyspieszył tempo, wypolerował brzmienie, dodał futurystycznego charakteru co dało w rezultacie parkietowego wymiatacza o niecodziennym pochodzeniu.

Dalszy risercz szybko ujawnił, że coverowanie tamtejszych legend to świadoma taktyka Fi7i, którzy postawili sobie cel, by za pośrednictwem współczesnych wersji rozpropagować na całym świecie najciekawsze kawałki z historii rodzimej sceny pod hasłem: „Make malay music great again!” (patrz ich opis na soundcloudzie).

Ps. Kawałek Sheily Majid równie dobrze mógłby znaleźć się na którymś z doskonałych sophistipopowych albumów Ewy Bem czy Anny Jurksztowicz.


Zwykły wpis
Super Girl & Romantic Boys

Ze skłotu na parkiety

Super Girl & Romantic Boys „Spokój”

Super Girl & Romantic Boys to nie tylk0 fascynujący mariaż nihilistycznego punku z tanecznym synth-popem, ale przede wszystkim jest to zespół, który z pełną świadomością wyprzedził o bez mała 10 lat trendy powrotu do klawiszowych lat 80-tych.

Początki XXI wieku kojarzone są raczej z revivalem garażowego grania na świecie i rozwojem popularności hip-hopu w Polsce niż tanecznymi klawiszami. Nawet w Wielkiej Brytanii w tym okresie do ejtisów nawiązywało się bardziej w stylu Joy Division niż Soft Cell czy New Order, a tu w Polsce zespół ze znakomitymi kawałkami, wyrazistym wizerunkiem scenicznym i dojrzałą dbałością o image. Rewolucyjny i swojski jednocześnie.

Jako bonus filmik z ostatnim występem Małgorzaty Halber w „Pralni” na Vivie. Aż się łezka w oku kręci.

Zwykły wpis
ABC

Jak łączono barok z ejtisami?

22. „Tears Are Not Enough” ABC

Zgodnie z obietnicą daną 1 marca wracam do tematu „The Lexicon of Love” – jednego z najlepiej wyprodukowanych albumów popowych w historii.

Dzisiaj mój ulubiony utwór z tej płyty – „Tears Are Not Enough”. Ta synth-popowa kompozycja zdobyła moje serce (i głośniki) – krystalicznie czystym brzmieniem, wysmakowanym klimatem, dynamiką napędzaną gitarowym funkiem i jazzującym basem, ale przede wszystkim tą szokującą klawesynową solówką. Jak dla mnie ścisła czołówka popu wszech czasów.

Gdyby tylko Bowie w połowie lat 80-tych poszedł w tę stronę…

Ps. Jeden z utworów, które TRZEBA słuchać na dobrych głośnikach. I lepiej nie szukać wersji live – liczy się tylko studyjna z albumu.

Zwykły wpis
New Order

Od punkowego chłodu do podziemnych dyskotek (Przemiany, odejścia, zmiany składów. Cz. 6/8 : Joy Division, New Order)

91.”Bizarre Love Triangle” New Order

jednak reszta ekipy nie odłożyła instrumentów na półkę, lecz założyła New Order. Powoli odchodząc od zimnofalowej konwencji podryfowali stylistycznie w stronę surowo brzmiącego syntezatorowego disco z bogatą ornamentacją.

Jednak nie o „Blue Monday” dzisiaj (którego zwykle można się spodziewać w kontekście tego zespołu), lecz o „Bizarre Love Triangle” – singlu, który okazał się komercyjną porażką, na którą zdecydowanie nie zasłużył. Chociażby za syntezatorowe pasaże w mostku i refrenie oraz ten podskórny niepokojący nerw ukryty na całej rozciągłości utworu, pod tą prostą zdawać by się mogło melodią (wokal zdradzający echa Curtisowej beznamiętnej maniery).

Zwykły wpis
Pet Shop Boys

Angielska precyzja, latynoski temperament

98. „Domino Dancing” Pet Shop Boys

Chłopaki z Pet Shop pożenili tutaj dwie przeciwstawne koncepcje muzyczne: surowy, wykalkulowany synth-pop z elementami disco oraz gorące latynoskie rytmy. I taka sama jak muzyka jest tutaj historia opowiadana w tle, w której na chłodno obserwujemy rozpad płomiennego romansu. No i ten refren: „All day, all day, watch them all fall down”

Zwykły wpis
Stevie Wonder

Kolejny hołd dla ważnej historycznej postaci, którą znamy tylko ze słyszenia

138. „Sir Duke” Stevie Wonder

Kolejny spośród singli (po „As” i „I Wish„) z jednego z najdoskonalszych albumów popowych w historii – „Songs in the Key of Life” z 1976 roku. Choć w tym wypadku pop to pojęcie wyjątkowo szerokie obejmujące wszelkie połączenia przystępnych melodii z funkiem, soulem, jazzem, proto-hip-hopem, disco, R&B, barkowym popem czy nawet prog rockiem. Takiego kalibru jest ta płyta.

I wśród tej całej obfitości inwentarza pojawia się perełka – radosna, skoczna i szalenie zaraźliwa melodia „Sir Duke”. Utwór hołd złożony zmarłemu dwa lata wcześniej jazzowemu pianiście Duke’owi Ellingtonowi, do którego dyskografii planuję zabrać się od dłuższego czasu. Dokładam do listy do przesłuchania po skończeniu tej listy.

https://wordpress.com/post/75576945/1195

Zwykły wpis
ABBA

2+2 (Pierwsza jedenastka kobiecego wokalu cz. 3 / 11)

200. „Gimme! Gimme! Gimme! (A Man After Midnight)” ABBA

Jeden z najlepszych hooków w historii muzyki tanecznej w kawałku skomponowanym przez niezawodny duet  Andersson – Ulvaeus. A harmonie tworzone przez Agnethę Fältskog i Anni-Frid Synni Lyngstad to szczyty Olimpu dla mainstreamowego popu, nieosiągalne dla zwykłych śmiertelników.

A tam są jeszcze te smyczki, ten bas, ta gitara…

składy Dead Can Dance.svg

Zwykły wpis
ABC

Wagner popu (Zagubione klasyki lat 80-tych cz. 3/3)

210. „Many Happy Returns” ABC

Ostatni z wielkiej trójki – Martin Fry i „The Lexicon of Love”. Tak jak dwójka zespołów z poprzednich wpisów – Scritti Politti i Prefab Sprout, tak samo ABC to zespół opierający swoje kompozycje na całej masie minimotywów wplatanych w doskonałe piosenki. Ale tak jak ten pierwszy opierał się na kombinacjach z rytmiką, drugi na subtelnych wstawkach i niecodziennych zmianach akordów, tak zespół Fry’a to monumentalna produkcyjna maestria korzystająca pełnymi garściami z czarnego soulu, disco i nierzadko funku. Absolutny wzór z pogranicza New Romantic i synth-popu, jednocześnie wychodzący bardzo daleko poza ramy obejmujące oba te terminy.

Widać to wyraźnie na przykładzie dzisiejszego utworu. „Many Happy Returns” zanurzony jest w podniosłym, tajemniczym klimacie filmowych kryminałów z nurtu noir (po pierwszych słowach  „When I accepted this job, I was resigned to my fate.” czuje jakbym był na seansie „Sokoła Maltańskiego”). Niski funkujący bas nadaje głębi całej historii, rozbuchane orkiestracje wzmacniają odbiór, a umiejętnie używany falset dodaje utworowi potężnej dawki emocji. Wszystko wiedzie (z odpowiednio budowanym napięciem) aż do wielkiego finału kiedy po dramatycznych wyznaniach wokalu na wysokich rejestrach chodzi potężne „Now she’s gone, she’s gone away!”. To co przychodzi później to już tylko przygotowanie na przyjście czegoś jeszcze lepszego, jednego z moich ulubionych popowych utworów wszech czasów do którego wrócę w okolicach sierpnia – września.

Jakbym miał hasłowo podsumować rzeczy które warto zapamiętać z pierwszego cyklu w ramach bloga „The Colours of Music” czyli „Zgubione klasyki lat 80-tych” wyglądałoby to taki oto sposób:
1. Scritti Politti – Green Gartside – „Cupid & Psyche 85″ – polirytmia, kontrapunkt, przejrzysta produkcja
2. Prefab Sprout – Paddy McAloon – „Steve McQueen” – subtelność, delikatne kompozycyjne smaczki, produkcyjna „mgiełka”
3. ABC – Martin Fry – „The Lexicon of Love” – przepych, podniosłość, monumentalne orkiestracje, rozbuchana produkcja

Polecam przesłuchanie wszystkich trzech albumów w całości, praktycznie bezbłędne, a bez ich znajomości ciężko wdawać się w jakiekolwiek dyskusje o muzyce lat 80-tych i ambitnym popie w ogóle. Do wszystkich będę jeszcze wracał przy okazji czołowych miejsc w zestawieniu.

Zwykły wpis
Pet Shop Boys

Jak sie rapowało na angielskich ulicach?

215. „West End Girls” Pet Shop Boys

Utwór pomyślany jako biała, brytyjska odpowiedź (wsparta na synth-popowym brzmieniu) na coraz popularniejszy w tamtym czasie amerykański hip-hop. Kierunek takiego rozwoju muzyki okazał się być ślepą uliczką. Jednak w związku z tym, że nikt już później nic podobnego nie próbował nagrywać to „West End Girl” posiada status utworu wyjątkowego, jedynego w swoim rodzaju. Nawet jeśli w tym momencie bardziej kojarzony jest z dyskotekowym hitem, niż zaangażowanym hip-hopem.

Zwykły wpis
Daft Punk

Dlaczego używanie modulacji głosu we współczesnej muzyce nie musi być negatywnym zjawiskiem?

216. „Harder, Better, Faster, Stronger” Daft Punk

Klasyczny przykład na to jak używać zaawansowanego sprzętu do przetwarzania wokalu, żeby efekt nie smakował plastikiem. Stworzony został w ten sposób niepowtarzalny kawałek współczesnego disco ze znakomitymi dynamiką i hookami. Rewelacyjny zarówno na słuchawki i na parkiet, do samochodu i na ścieżkę biegową (do sprinterskich dystansów, zwłaszcza przy takim tytule).

Zwykły wpis