Golpes Bajos

Wzruszające pasaże fortepianu (Szybka piątka z Golpes Bajos cz. 5/5)

Golpes Bajos „Hansel y Gretel”

Niestety płyta „Devocionario” okazała się być ostatnim studyjnym krążkiem grupy Germana Copiniego, a członkowie w 1987 roku zajęli się nowymi projektami.

Jednak po ponad dekadzie życie napisało piękne post scriptum do klasycznego okresu ich wspólnej działalności.  W latach 1997-1998 doszło do reaktywacji zespołu,  w trakcie którego nagrany został album „Vivo” (czyli po prostu „na żywo”) z najważniejszymi utworami Golpes Bajos.  I o ile większość wykonan nie robi wrażenia w porównaniu z pierwotnymi wersjami to znalazł się jeden wyjątek. Jest nim „Hansel y Gretel”, bajkowa (i bajeczna), muzyczna przypowieść o żalu za niespełnionymi marzeniami. Znakomita dynamika, perkusyjne wstawki, urzekające klawisze i zaangażowany wokal Coppiniego – wers „No sé por qué todo sale mal!”(czyli „nie wiem dlaczego wszystko idzie źle”) cały czas dźwięczy mi w uszach. Jednak to wzruszające outro utworu to szczytowe osiągnięcie zespołu. 

Reklamy
Zwykły wpis
Maria Usbeck

Debiuty i powroty (Muzyka krajów okołorównikowych cz.2)

Maria Usbeck „Moai Y Yo” / „Llamame” / „Uno De Tus Ojos”

Zeszłoroczny debiut „Amparo” to niezwykle intymny zestaw utworów w zamierzeniu mający być powrotem do latynoamerykańskich korzeniu wokalistki po jej wieloletniej emigracji w Stanach Zjednoczonych. Całość utkana jest w mglistej poświacie ambientowych pejzaży nieodparcie kojarzących się ze schyłkowym Joy Division (w „Moai Y Yo” cytaty wprost z „Atmosphere”), jednak rdzenne ekwadorskie komponenty nadają tym kompozycjom niezwykłej oryginalności.

Ps. Warto również spojrzeć na wysyp remixów z tego albumu dających bardziej elektroniczny obraz tej twórczości.

Zwykły wpis
Felt

Królowa na gościnnych występach

Felt „Primitive Painters”

Zespół – mozaika i porządna ejtisowa druga liga. Tu trochę Television, tam trochę The Smiths, dużo dream popu. Jednak szczytowe osiągnięcie wiąże się z okresem albumu „Ignite the Seven Cannons” i osobą Robina Guthrie, który nie tylko zajął się produkcją i zbliżył brzmienie do Cocteau Twins, ale również zaprosił do studia Elisabeth Fraser. Takie połączenie musiało się udać.

Zwykły wpis
The Sundays

Gdzieś pomiędzy senną Szkocją, a radosną Szwecją

The Sundays „Where The Story Ends”

…gdzieś tam umiejscowiony jest Londyn, którym to w 1987 został założony zespół The Sundays. Trzy lata później wydali swój debiutancki, jak się później okazało najlepszy album.

Dużo tutaj słychać inspiracji wokalem Elisabeth Fraser z Cocteau Twins i gitarą Johnego Marra z The Smith, czyli wzorce z najwyższej półki. Wyszedł z tego niezwykle przystępny patent, wielokrotnie powielany z raz lepszym, raz gorszym skutkiem w późniejszych odsłonach kobiecego  pop-rocka spod znaku The Cardigans czy The Cranberries. Choć i Natalie Imbruglia znalazła coś dla siebie.

Zwykły wpis
Slowdive

Brakujący fragment shoegazeowej układanki

Slowdive „Souvlaki Space Station”

W chwili gdy, wygasały już ostatnie ogniska shoegaze’u zmiecione przez brit-popową falę, zespół Slowdive wydał swoje opus magnum – „Souvlaki”. Z miejsca stał się jednym z niekwestionowanych klasyków gatunku. Nie tak ostrym jak „Loveless” MBV, mniej piosenkowym niż „Nowhere” Ride, jednak ten album zatopiony w eterycznej ścianie dźwięku, melancholijnie romantyczny, stanowi idealne uzupełnienie dla wyżej wymienionej trójki.

Ps. Warto porównać ostatnie dźwięki utworu z zakończeniem tego utworu.

Zwykły wpis
Mecano

Co nam zostało po Abbie? (Szybka piątka z Mecano cz.3/5)

Mecano „Aire” / „Hawaii-Bombai” / „Cruz de Navajas”

Wraz z trzecim albumem nowa fala powoli odchodziła w niepamięć. Jednak wtedy właśnie Ana Torroja pokazała całą siłę swojego talentu. Wokale są największą siłą znakomitych monumentalnych, dream-popowych ballad rodzaju „Aire”czy  „Hijo De Luna” (ten ostatni nawet stał się największym sukcesem na listach przebojów, wychodzącym daleko poza obręb Hiszpanii) oraz melodyjnego popu w stylu „Cruz de Navajas”i „Hawaii-Bombaii”.

Spotkałem się gdzieś z określeniem, że Mecano to zespół, który przejął od ABBY pałeczkę pierwszeństwa w kwestii europejskiego popu. Po przesłuchaniu tych utworów ciężko się z tym stwierdzeniem nie zgodzić.

Zwykły wpis