ABBA

Prawdziwa historia Abby, czyli A-Teens kontra Marc Bolan (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.22)

ABBA „So Long” / „I Do I Do I Do I Do I Do” / „Tiger” / „Man In The Middle”/ „Hey, Hey Helen”/ „Tropical Loveland”/ „Medley: Pick A Bale Of Cotton – On Top Of Old Smokey – Midnight Special”

Studio 2, „Dancing Queen”, Eurowizja, musical „Mamma Mia” (o filmie nawet przy mnie nie wspominajcie), „Gimme, gimme, gimme…”. Wyjdzmy jednak poza utarte schematy i pogrzebmy trochę na rzadziej uczęszczanych szlakach w twórczości zespołu ABBA. Co tu znajdziemy?

Po pierwsze jest bardziej rockowo niż by się mogło wydawać. Patrz na „So Long” – jedna scena z T.Rexowym glamem i pop rockiem ELO. Jeśli ktoś chciałby nakręcić kobiecą wersję „Billy’ego Elliota” to zespół przewodni soundtracku ma wystawiony na tacy („Dancing Queen” zamiast „Cosmic Dancer”? To się może udać – jakby ktoś się za to wziął to pamiętajcie czyj to był pomysł).

Po drugie całkowity brak wypełniaczy. Złap losowy numer z self-titled, „Arrival” czy „The Album” i rozkoszuj się doskonałym songwritingiem w każdym stylu – od biesiady („I Do I Do I Do I Do I Do”) przez power pop („Tiger”) po funk („Man In The Middle”).

Po trzecie oprócz kompozycji jest tu jeszcze dbałość o proces produkcyjny i oryginalność brzmienia, nie tylko w singlach. „Hey, Hey Helen” udające zagubiony hit The Cheap Trick, atakuje nietypowymi klawiszami w refrenie i solówce czy „Tropical Loveland” doprowadzające do perfekcji karaibskie rytmy.

Po czwarte nawet z pieśni plantacyjnych byli w stanie zrobić hit – patrz suita „Pick A Bale Of Cotton – On Top Of Old Smokey – Midnight Special”, kończący się w stylu „Rocky Horror Picture Show”

Zwykły wpis
Peter Gabriel

Pierwszy szaman świata muzyki (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.21)

Peter Gabriel „The Rhythm of The Heat”

Utwór inspirowany opisem doświadczeń Carla Gustawa Junga z obserwacji afrykańkich bębniarzy. Duszny, polirytmiczny, transowy utwór w znakomity sposób oddaje rytalny charakter muzyki z Czarnego Lądu.

Jednak efekt nie byłby tak znakomity gdyby nie głęboki charyzmatyczny wokal Gabriela – doskonale dopasowany do atmosfery utworu.

Zwykły wpis
Michael Jackson

Prawie na szczycie (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.20)

Michael Jackson „Almost There”

Istnieje gigantyczna wyrwa w „świadomości przeciętnego słuchacza” w twórczości Micheala Jacksona pomiędzy jego występami w Jackson 5, a”Off The Wall”, jego pierwszą dojrzałą płytą. W tym okresie powstały łącznie cztery albumy. Z jednej strony pełne są jeszcze klasycznego brzmienia fabryki hitów  – wytwórni Motown, a z drugiej strony sprowadzające Jacko do funkcji wokalisty kowerowego.

Na tle dosyć przeciętnych kompozycji wybijają się zdecydowanie te sygnowane nazwiskami słynnego duetu kompozytorskiego braci Holland (wcześniej współpracujący razem z Lamontem Dozierem w słynnym teamie Holland-Dozier-Holland, odpowiedzialnym za połowę Motownowych przebojów). Szczególną uwagę przyciąga opener płyty „Forever Michael” z proroczym tytułem „Almost There”, który daje nam pierwszą próbkę dojrzałego wokalu Jacksona, i daje wyraźny sygnał z jakim potencjałem mamy tutaj do czynienia.

Zwykły wpis
Talking Heads

Ich własna liga (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.19)

Talking Heads „I’m Not in Love”

Łatwo jest pominąć ten kawałek w natłoku innych wyrazistych kawałków na „More Songs About Buildings and Food”. Nie pojawił się na singlu, ani na żadnej kompilacji „The Best Of” mimo że jest to jest to kompozycja z gatunku wściekle słuchalnych. O pierwszych sekund atakuje dynamiczny gitarowy riff, podbity chwile później charakterystyczną dla tego zespołu dynamiczną, funkową sekcją rytmiczną. Popisy instrumentalne przeplatane są teatralnymi melodeklamacjami Davida Byrne’a.

Na tym etapie niesamowity jest postęp jaki zrobili Talking Heads od debiutu. To już nie jest „wyrafinowane niedbalstwo” z „Psycho Killera”, ale perfekcyjny dance-punk i olbrzymi krok w stronę „Remain in Light” z przetworzeniem afrykańskiej polirytmii na język anglosaskiego post-punku. A działo się to wszystko w 1978 roku, na rok przed „Entertaniment!” Gang of Four. Nikt wtedy się nawet nie zbliżył do tego poziomu.

Zwykły wpis
Kraftwerk

Technicy ery przedrobotycznej (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.18)

Kraftwerk „Ruckzuck”

Kraftwerk jakiego nie znacie. To jeszcze nie są jeszcze czasy na technologiczny pop, dominują żywe instrumenty (wspaniały riff na flecie!), dopiero na etapie produkcyjnym przetworzone do uzyskanego efektu. Efekt to awangarda w psychodeliczno-progresywnym wydaniu. Praktycznie wszystko czym zajmowali się później muzyczni eksperymentatorzy pojawia się tutaj – drony, motoryczny bit, manipulacje taśmami, przetwarzanie dźwięków, regularne zmiany tempa. Tak tworzyła się historia.

Zwykły wpis
Prince

Nowofalowe wątki twórczości Prince’a (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.17)

Prince „Do It All Night”/ „Why You Wanna Treat Me So Bad”/ „Gonna Broken Heart Again” / „When You Were Mind”

Poniższym filmik z trasy koncertowej „Dirty Mind” to skumulowana wycieczka w przeszłość (klasyczne bluesy, clintonowy Funk, Motownowy pop, Hendrix, gospel, rock&roll i beatlesowe w klimacie kompozycje) i przyszłość muzyki (patrz D’Angelo, Whitney Hoston, Janet Jackson, Frank Ocean, Justin Timberlake, Outkast czy funkowy Mark Ronson).

Jest tu również zaskakująco dużo elementów ówczesnej nowofalowej stylistyki. Motoryczne sekcje z niesamowitym groovem i surowym brzmieniem przywodzą na myśl najlepsze kawałki Talking Heads. Aż marzy się zobaczyć kiedyś Davida Byrne’a kowerującego coś z „Dirty Mind”, koniecznie z Tiną Weymouth na basie.

Zwykły wpis
The Rolling Stones

Krótka historia rocka (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.16)

Rolling Stones „She’s Like a Rainbow” / „Monkey Man”/ „Can You Hear Me Knocking” / „Stop Breaking Down”

Szybkie cztery propozycje od Stonesów wyróżniające się od rockowo-rhythm&bluesowych klasyków zespołu.

1. She’s Like a Rainbow – wyjątkowa próba z wyjątkowej płyty – „Their Satanic Majesties Request” miało być odpowiedzią na psychodeliczne wątki Sierżanta Pieprza Beatlesów, a wyszedł nierówny znak czasów.  Najjaśniejszym punktem jest tutaj „She’s Like a Rainbow” – świetnie zaaranżowany barokowy pop – jedyny taki w historii RS.

2. Monkey Man – cudowne, delikatne intro na wibrafonie i wejście ostrego, hard rockowego riffu – to powinien być znak rozpoznawczy Stonsów, a jakoś ukrywa się wśród innych hitów i nie pojawia praktycznie na żadnej kompilacji”The Best Of”

3. Can’t You Hear Me Knocking – początek jak najbardziej klasyczny – bluesowy riff wjeżdża niczym walec. Zmiana następuje po 2:40 gdy dostajemy niespodziewanie instrumentalny jam inspirowany latynoską muzyką Santany, rozpisany na bongosy, saksofon, gitarę i organy. I tak przez kolejne 4,5 minuty.

4. Stop Breaking Down – lata 1969-1972 – Stonesi u szczytu możliwości twórczych. Czego sie nie dotkną wychodzi rockowe złoto. Już od dawna nie muszą podpierać się cudzymi kompozycjami, ich propozycje są dużo ciekawsze. Jednak dwukrotnie robią wyjątek – na „Let It Bleed” publikują „Love in Vain”, a na „Exile on the Main Street” – „Stop Breaking Down”. Oba utwory są coverami klasycznych kawałków największego bluesmana w historii Delty Missisipi –Roberta Johnsona. Mick Jagger z ekipą wskazują, jakie są prawdziwe korzenie rocka – co równie wyraźnie widać na tegorocznym albumie.

Zwykły wpis
Obywatel GC

Miejsce free-jazzu w polskim show biznesie (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.15)

Obywatel G.C. „Depesza Do Producenta”

Należy pamiętać, że album „Tak! Tak!” to nie tylko mega hity „Nie pytaj o Polskę” i „Tak… tak… to ja”, ale również niezwykle ciekawe wnętrze krążka. Znakomicie wyprodukowane, różnorodne kompozycje i klasyczna „ciechowszczyzna” w tekstach. Spotkamy tu m.in. gorzkie „Umarłe słowa”, kontrowersyjna „Piosenka kata” i kabaretowe „Skończymy w niebie”. Ale przede wszystkim znakomicie opowiedzianą „Depeszę do Producenta”, gdzie przy akompaniamencie czołówki polskiego jazzu słyszymy historię walki o zaistnienie w brutalnym świecie show biznesu. Szalona, brudna free-jazzowa jednoznacznie kojarzy się mi się z fałszującym Bowiem z poprzedniego wpisu.

Zwykły wpis
David Bowie

Turpizm w służbie piosenki (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.14)

David Bowie „It’s No Game (Part. 1)”

Niby „Scary Monsters (and Super Creeps)” to pierwszy album po eksperymentalnej trylogii berlińskiej, a Bowie dalej poszukuje nowych środków wyrazu. Tym razem odchodzi od zabaw w sferze produkcyjno-kompozytorskiej stawiając w większym stopniu na zgrzyty, agresję i ostentacyjną brzydotę, w czym wpisuje się w ówczesny post-punkowo-nowo-falowy trend.

Oczywiście najjaśniejszą gwiazdą zestawienia był kontynuujący wątek Majora Toma ze „Space Oddity” kawałek „Ashes to Ashes”, ale to miał być wpis o mało popularnych piosenkach, więc skupmy się na „It’s no Game (Part.1 )”. Tu jak nigdzie indziej widać zamiłowanie Bowiego do „velvetowego” psucia dobrych piosenek. Metaliczne brzmienie, rozmyślne fałsze i obco brzmiące, niedopasowane melodeklamacje japońskiej wokalistki zakrywają fakt, że kryją się za tym ładne melodie, które oczyszczone można usłyszeć w „It’s No Game (Part.2)„.

W realizacji wizji wydatnie pomaga Bowiemu obecność Roberta Frippa, będącego świeżo po wydaniu swojego solowego albumu „Exposure”, utrzymanego w podobnej konwencji schizofrenicznego, awangardowego rocka.

Zwykły wpis
The Smiths

Gender atakuje czyli kulturowe rozumienie płci w służbie Wilde’owskiego estetyzmu (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.13)

The Smiths „Sheila Takes a Bow”

Według wujka Google’a utwór opowiada historię nie-erotycznej miłości nastolatki w ciąży do przyjaciela geja-tranwestyty opowiadana z perspektywy tego drugiego. W polskich realiach bardziej kontrowersyjne od dziewczyny w śpiączce (tak, wiem, to poważna sprawa). czy wieszania DJ-ów. W to mi graj!

„I’m a girl and you’re a boy / La, la, la, la, la” ♪♪♪

Zwykły wpis