Basia

Po prostu Basia

Basia „Time and Tide” / „New Day For You” / „Cruising for Bruising”

Barbara Trzetrzelewska, zdobywała pierwsze wokalne szlify w zespole Alibabki (czyli dla wtajemniczonych – polski muzyczny Olimp). W latach 80-tych po wyjeździe z kraju najpierw w kierunku Wielkiej Brytanii, a następnie do Stanów Zjednoczonych, z pomocą muzyka Danny’ego White’a zawojowała amerykański rynek jazz-popowej piosenki. I jest to, jak do tej pory, największy sukces polskiego popowego muzyka na zachodnim rynku (jednocześnie dużo bardziej rozpoznawalna na obczyźnie niż we własnym kraju).

Cechy charakterystyczne twórczości – organiczne połączenie easy-listeningowego jazz-popu z elementami muzyki latino i bossanovy („New Day For You” kontra „La Isla Bonita” Madonny – słychać wyraźnie powinowactwo). Jednak nie ma tu śladu po bezpłciowości i smęceniu tak częstego w przypadku tych gatunków – sam konkret, bogactwo mikromotywów i nadzwyczajny poziom słuchalności.

PS. Jest coś ikonicznego we wstępie do teledysku „Time and Tide”, gdzie wywołana błędnie do telefonu przedstawia się amerykańskim odbiorcom mówiąc po prostu: „It’s Basia”.

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy
Zwykły wpis
Furia Futrzaków

Lista przebojów telewizji śniadaniowej

Furia Futrzaków „Brokat”

Moim skromnym zdaniem to jeden z najlepiej brzmiących kawałków w polskiej fonografii. W „środowisku” uznana marka, w mainstreamie dalej anonimowy zespół (mimo promocyjnego występu w „Dzień dobry TVN”). W idealnym świecie to powinno hulać po radiach na zmianę z jakąś Natalią Nykiel.

Zwykły wpis
Andrzej Zaucha

Bajka o wybitnym wokaliście (Pierwsza jedenastka męskiego wokalu cz. 10/11)

Andrzej Zaucha „Musze mieć dziewczynę” / „Most nad rzeką zdarzeń” / „C’est LaVie” / „Myśmy sobie pisani” / czołówka z „Gumisiów”

W świecie polskich mediów gdzie wypada gloryfikować dokonania Czesława Niemena (gdy szersza publiczność zna 4-5 jego sztandarowych utworów) zdecydowanie brakuje „czasu antenowego” dla innych wybitnych kolegów po fachu. Zaucha jest tutaj najbardziej wyrazistym przykładem pierwszoligowego artysty (i w tym porównaniu chodzi mi raczej o poziom czołowego przedstawiciela ligi hiszpańskiej lub angielskiej a nie naszej rodzimej Ekstraklasy) nieco zapomnianego przez opiniotwórcze media głównego nurtu. Warto sobie wpisać najpopularniejsze utwory Zauchy i Niemena na stronie odsluchane.eu gdzie dysproporcje między nimi są widoczne gołym okiem. Jedynie „Byłaś serca biciem” pojawia się regularnie w radio, z czego znaczna ilość odtworzeń dotyczy rozgłośni lokalnych.

Ciężko jest mi znaleźć przyczyny takiego stanu rzeczy. Z mojej perspektywy Andrzej Zaucha wpisuje się w schemat artysty dla każdego – trójkowcy mają crimsonowe „Wymyśliłem Ciebie”, fani „Złotych Przebojów” pewnie z przyjemnością posłuchają ody do małomiasteczkowej mentalności czyli „C’est La Vie -Paryż z Pocztówki”, bywalcy koncertów jazzowych znajdą coś dla siebie praktycznie w większości repertuaru, rockowcy wybiorą coś z Dżambli – choćby jazz-rockową perełkę „Muszę mieć dziewczynę”, do głównych anten Zetki czy RMF Fm nieźle wpisałby się funkujący „Most nad rzeką zdarzeń” (co za tekst Kondtratowicza!!!), nawet raperzy słuchają (Nie mam tylu fanek co Andrzej Zaucha Prawdę mówiąc, to nie mam fanek wcale, zluzuj.”)

Ale to tylko pobożne życzenia. Dobrze, że chociaż dzieci regularnie słuchają najwybitniejszego wokalisty w historii polskiej muzyki rozrywkowej.

Andrzej Zaucha.jpg


Zwykły wpis
Mafia

To gitara jest pijana (a nie ja)

Mafia „Noce Całe”

Ja wiem, że posiadanie paszport Polsatu i bycie znajomym Piaska to swego czasu największy obciach na dzielni. Ale tak serio to twórczość Andrzeja Piasecznego obfituje w zaskakującą ilość ciekawych kawałków. „Jeszcze bliżej” to imprezowa czołówka przełomu tysiąclecia, „Pogodniej” siedzi w głowie miliona Polaków, a z „Mocniej” wszedł na smooth-popowy piedestał wraz ze znakomitym bujającym bitem.

Jednak to mroczna grunge’owa ballada z czasów Mafii  należy traktować jako szczytowe osiądnięcie wokalisty. Spora w tym zasługa Zdzisława Zioło, który dał nam tę cudownie rozedrganą, zamroczoną partię gitary – idealną na nocne powroty do domu, dawno za granicą trzeźwości. Ciarki mam przy każdym odsłuchu.

Zwykły wpis
Halina Frąckowiak, SBB

Osiągnięcia na obcym gruncie

SBB „Follow My Dream” , Bitwy na obrazach” / Halina Frąckowiak „Jesteś spóźnionym deszczem”

Czesław Niemen stwierdził kiedyś, że to on wprowadził członków SBB na „salony europejskiej awangardy”. Jeśli uznać to stwierdzenie za prawdziwe to pokazuje w jak złą stronę ciągnąc on zespół Józefa Skrzeka. Awangarda kierująca się w stronę instrumentalnego rozpasania z miejsca wchodzi w kategorię złego prog-rocka. Na całe szczęście SBB szybko przekształciło te zgubne wpływy w muzykę z pogranicza rocka symfonicznego, fusion, funku i soulu w stylu Steviego Wondera z bogatym Floydowym tłem. Szkoda tylko, że tak rzadko wchodzili na, wydawałoby się obce dla nich, poletko popu, bo praktycznie każda taka próba była strzałem w dziesiątkę. Szczególnie cudownie kanciaste „Bitwy na obrazach”,  Wonderowo-krautrockowe „Follow My Dream” oraz skomponowany przez Skrzeka utwór „Jesteś spóźnionym deszczem” z albumu Haliny Frąckowiak.

 

 

 

 

 

 

Zwykły wpis