Zbigniew Wodecki

3+1, czyli zagubiona perła polskiej psychodelii

Zbigniew Wodecki „Panny mego dziadka” / „Posłuchaj mnie spokojnie” / „Rzuć to wszystko co złe” / „Pół na pół”

Na całe szczęście rehabilitacja po latach wspaniałej twórczości Zbigniewa Wodeckiego dokonała się za jego życia. Mnie pozostaje tylko wymienić te kawałki, które najczęściej goszczą na moich playlistach.

„Panny mego dziadka” – Rod Argent z The Zombies przyjechał do polski nagrać coś bardziej psychodelicznego od „Buther’s Tale”? Nawet na „Odessey and Oracle” byłby to czołowy kawałek.

„Rzuć to wszystko co złe” – flagowy kawałek wielkiego powrotu na scenę alternatywną. Tak dobry, że nawet w Trójce nie mogli go pominąć. Niezwykle blisko jest tutaj do brazylijskiego soulu o czym wspomnę w kolejnym wpisie.

„Posłuchaj Mnie Spokojnie” – „Raindrops keep falling on my head…”, a nie to jednak nie Burt Bucharach, ale poziom zbliżony.

„Pół na pół” – „…życie moje półwytrawne” – Mój ulubiony utwór Wodeckiego spoza debiutu. Bezpretensjonalny jazz-pop w PRL-u kontynuuje znakomitą passę po płytach Ewy Bem i Krystyny Prońko.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy
Zwykły wpis
LAM

Dwa światy

Lam „Lam 3 (Parts I-III)”

Po pierwsze klasyczny minimalizm, czyli przetwarzanie paru prostych motywów na nieskończoną ilość wariacji oraz powtarzalność w nakładaniu na siebie kolejnych warstw dźwięków. Po drugie jazz w wersji free z ciągłym dążeniem do improwizacji i nieprzewidywalności przebiegu kompozycji.

Na styku tych dwóch filozofii muzyki trio Zimpel / Zamler / Dys dają efektowny popis umiejętności technicznych i kompozycyjnych. Doskonała perkusja wraz z równie imponującym głównym motywem fortepianowym tworzą siatkę na bazie której rozgrywa się ponad dwudziestominutowy spektakl na fortepian i klarnet. Niezwykle angażujące i uzależniające doświadczenie.

Zwykły wpis
Maniucha i Ksawery

Etnografia stosowana (Po sąsiedzku cz. 6)

Maniucha i Ksawery „Oj borom borom”

Dzisiaj jedno z najciekawszych doświadczeń muzycznych ostatnich miesięcy.

Tradycyjne ukraińskie pieśni zestawione z kontrabasowym improwizowanym jazzem – wykonane przez Manuchę Bikont i Ksawerego Wójcińskiego. Zwykle takiego rodzaju eksperymenty omijam szerokim łukiem (przesyt kultury ludowej w trakcie studiów?) jednak tutaj zostałem obezwładniły przez hipnotyzujące piękno tego wykonania.

Zwykły wpis
Sorja morja

Bajtkowe soundtracki XXI wieku

Sorja Morja „Stany”

Powrót do lat 80-tych jakiego jeszcze w polskiej muzyce nie było. Ba! Światowej nawet! Synth-pop a’la Papa Dance przetworzony przez wrażliwość nowoczesnego duchologa. To jest ten rodzaj szokująco nowatorskiej układanki w której nie sposób przewidzieć pojawienia się kolejnych elementów. Serio, przy pierwszych przesłuchaniach byłem kompletnie skołowany nieprzystawalnością następujących po sobie fragmentów, które jednak przy ogarnięciu całości tworzą niesamowicie oryginalny obraz.

Wybuchowa mieszanka kanciastości Kraftwerkowego bitu, przebojowości Junior Boys, udziwnionych progresji akordów i klimatu horroru o nawiedzonych Fasolkach stają się ich znakiem rozpoznawczym. I w tym całym maglu mamy nawiedzone „Stany” jako ich flagowy (-anty) hit jako wisienka na torcie. To jak to w końcu z tą polską muzyką?

Ps. Czekamy na pierwszą płytę, której przedsmak mamy na singlu „Australia„, który wyszedł parę dni temu. Ja już się jaram.

Ps2. Rzadko używam wykrzykników we wpisach, ale tutaj nie mogłem się powstrzymać, co już samo w sobie świadczy o moim stosunku do tego zespołu.

Ps3. Tak w ogóle to Sorja Morja mają na koncie jak na razie 5 utworów – „Stany”, „Nowy utwór”, „Nie myśl o niczym”, „Tajemniczy ogród” i „Australia” (dla zainteresowanych wszystkie dostępne są tutaj).  Jak na razie – BEZBŁĘDNIE!

Zwykły wpis
Obywatel GC

Miejsce free-jazzu w polskim show biznesie (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.15)

Obywatel G.C. „Depesza Do Producenta”

Należy pamiętać, że album „Tak! Tak!” to nie tylko mega hity „Nie pytaj o Polskę” i „Tak… tak… to ja”, ale również niezwykle ciekawe wnętrze krążka. Znakomicie wyprodukowane, różnorodne kompozycje i klasyczna „ciechowszczyzna” w tekstach. Spotkamy tu m.in. gorzkie „Umarłe słowa”, kontrowersyjna „Piosenka kata” i kabaretowe „Skończymy w niebie”. Ale przede wszystkim znakomicie opowiedzianą „Depeszę do Producenta”, gdzie przy akompaniamencie czołówki polskiego jazzu słyszymy historię walki o zaistnienie w brutalnym świecie show biznesu. Szalona, brudna free-jazzowa jednoznacznie kojarzy się mi się z fałszującym Bowiem z poprzedniego wpisu.

Zwykły wpis
Muchy

Już za cztery lata… już za cztery lata… ♫

Muchy „Najważniejszy dzień”

Zespół, który zasługuje na dużo więcej niż nominacja do Fryderyka za album z muzyką alternatywną. Energia gitar w zwrotce, stadiony świata i klasyczne klawisze w refrenie.

Ps. To dobry dzień by podkreślić , że „według wielu” to najpoważniejszy kandydat na hymn całej futbolowej Polski. Teraz i na wieki wieków.

 

Zwykły wpis
Dawid Podsiadło

Jak zjednać sobie ludzi i zdobyć polskie społeczeństwo

Dawid Podsiadło „W dobrą stronę” / „Projekt 19”

Muszę przyznać, że na etapie „Trójkątów i Kwadratów” traktowałem Dawida Podsiadło o tyleż z nadzieją co z dużym dystansem – bardzo dużo w tym było „brodkowania” z „Grandy” (albumu, nie tylko utworu). Jednak dwa lata (z dodatkiem współpracy z Nosowską, Emade, Brodką czy Smolikiem w cyklu „Męskie Granie”)  pozwoliły mu okrzepnąć i stanąć w panteonie prawdziwych gwiazd polskiej muzyki – z autorską wizją muzyki, oryginalną stylizacją, umiejętnością przekazania nieoczywistych treści w świecie popkultury.

Ale co jeszcze ważniejsze potrafił jednym utworem zjednać ze sobą większość przeciwieństw polskiego społeczeństwa. „W dobrą stronę” nucili zarówno hipsterzy w popularnych knajpach, jak i dresiarze w drodze na  Marsz Niepodległości, TVN-owscy celebryci i zwykli ludzie. RMF-FM, Trójka, Radio Wawa, Radio Żak, Eska – Podsiadło od roku pojawia się praktycznie wszędzie -i co ważne za sprawą znakomitej muzyki.

Tylko czemu zatrzymywać się w odsłuchu na poziomie singla jeśli reszta albumu nie odstaje od highlightu – patrz taki „Projekt 19” (w zalinkowanym filmiku od 3:40)?

Tak więc słuchać, popularyzować i czekać na więcej.

Zwykły wpis