Þeyr

O tym jak poznałem nową literkę (Przystanek Islandia cz. 11)

Þeyr „Killer Boogie” / „Rudolf”

Gdzieś na przecięciu teatralności Devo (o których pewnie kiedyś jeszcze napiszę) i antyfaszystowskiej nadidentyfikacji w stylu Laibach swoje miejsce znalazł post-punkowy Þeyr (czytane z angielska jako „Theyr”). Surowość brzmienia, wspaniała współpraca wszystkich instrumentalistów i super-ciekawe pochody gitary stawiają ich w czubie najciekawszych zespołów na islandzkiej scenie muzycznej lat 80-tych.

Reklamy
Zwykły wpis
Megas

Najtrudniejszy pierwszy krok (Przystanek Islandia cz. 8)

Megas & Spilverk Þjóðanna „Paradísarfuglinn”

Najważniejszy rok w historii muzyki islandzkiej? Bez wątpienia 1981. Jednak szczegóły opowiem kolejnym razem. Dzisiaj o utworze (przy okazji artyście i albumie) bez którego „nie byłoby niczego” w islandzkiej muzyce.

Magnús Þór Jónsson znany lepiej pod pseudonimem Megas, wokalista, poeta i pisarz, zapatrzony w protest-folk Boba Dylana. Zakazany na początku lat 70-tych w rodzimym radio z powodu wywrotowego sposobu reinterpretacji islandzkiej kultury w surrealistyczną grę słowną z kpiącymi rewizjonistycznymi mitami, współczesnymi problemami i narkotykami. Przez większość dekady komponował folk-rockowe songi śpiewane charakterystycznym Waitsowo-kabaretowym głosem.

Aż do 1977 roku, gdy przygotował wraz z popularną prog-folkową grupą Spilverk Þjóðanna przygotował album „Á bleikum náttkjólum”. Okazał się on dużym sukcesem artystycznym, w 2001 roku został nawet wybrany trzecim najlepszym islandzkim albumem XX wieku tuż za Bjork i Sigur Ros.

I może, przy nieznajomości tamtejszego języka i kontekstów, moja styczność z tym krążkiem skończyłaby się po pierwszym odsłuchu, gdyby nie utwór „Paradísarfuglinn”. Bo spójrzmy, mamy rok 1977, dopiero co wydany został debiut Sex Pistols. A tutaj na końcu świata znajdujemy (wśród pewnie tekstowo zajadłych, ale muzycznych ramotek) prawdziwą, nie punkową , ale już post-punkową petardę. Takie rzeczy działy się wtedy tylko na najważniejszych albumach tamtego okresu (patrz  „Pink Flag” Wire).

Zwykły wpis
SuiseiNoboAz

Tęcza, rankingi i tańczący Tom Yorke

SuiseiNoboAz „Liquid Rainbow”

Rozpoczęła się coroczna seria rankingów serwisu Beehype. Prezentowane są w nich najlepsze kawałki (utwory) wydane w 2017 roku w ponad 60 rejonach świata. Prawdziwa uczta dla takiego szperacza jak ja. Co roku cały styczeń spędzam na przegrzebywaniu paruset pozycji w poszukiwaniu tych parudziesięciu, które na stałe wejdą do mojej playlisty i selekcjonowaniu tych paru, o których napisze na blogu. W zeszłym roku z Best of 2016 wydobyłem takie perełki jak Shuta HasunumaShugu Tokumaru z Japonii, Gravitysays_I z Grecji, Lam  z Polski czy Apolo Beat z Argentyny.

Mimo, tego że przesłuchuję wszystkie listy, wiedziony doświadczeniem z poprzednich lat z największą niecierpliwością czekam na zestawienia z Japonii, Polski i Afryki (traktowana tutaj jako jeden region). W tym roku Japonia już się pojawiła, a wśród 20 propozycji jest jedna z którą zdążyłem się zapoznać w 2017 roku.

Kawałek „Liquid Rainbow” zespołu SuiseiNoboAz, bo o nim mowa, urzekł mnie już podczas pierwszego odsłuchu. Posiada on wszystkie cechy za które kocham muzykę japońską w ogóle – niebywałą umiejętność łączenia elementów o których inni wykonawcy nawet by nie pomyśleli, że można połączyć. 

Formalnie hip-hop – surowy rap i mocarny bit spinaja całą kompozycję.  Jednak produkcja już z okolic dance-punku, a rytmika wybitnie jazzowa. Całość domykaja z jednej strony noisowe wstawki, a z drugiej dream-popowe pejzaże w drugiej części utworu. Nad wszystkim unosi się duch radioheadowych (nawet teledysk jawnie nawiązuje do „Lotus Flower”) eksperymentów i vonnegutowej wrażliwości (od którego zaczerpnięta została nazwa grupy), czyli tego co w kulturze cenię najbardziej. 

Zwykły wpis
Talking Heads

Ich własna liga (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.19)

Talking Heads „I’m Not in Love”

Łatwo jest pominąć ten kawałek w natłoku innych wyrazistych kawałków na „More Songs About Buildings and Food”. Nie pojawił się na singlu, ani na żadnej kompilacji „The Best Of” mimo że jest to jest to kompozycja z gatunku wściekle słuchalnych. O pierwszych sekund atakuje dynamiczny gitarowy riff, podbity chwile później charakterystyczną dla tego zespołu dynamiczną, funkową sekcją rytmiczną. Popisy instrumentalne przeplatane są teatralnymi melodeklamacjami Davida Byrne’a.

Na tym etapie niesamowity jest postęp jaki zrobili Talking Heads od debiutu. To już nie jest „wyrafinowane niedbalstwo” z „Psycho Killera”, ale perfekcyjny dance-punk i olbrzymi krok w stronę „Remain in Light” z przetworzeniem afrykańskiej polirytmii na język anglosaskiego post-punku. A działo się to wszystko w 1978 roku, na rok przed „Entertaniment!” Gang of Four. Nikt wtedy się nawet nie zbliżył do tego poziomu.

Zwykły wpis
David Bowie

Turpizm w służbie piosenki (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.14)

David Bowie „It’s No Game (Part. 1)”

Niby „Scary Monsters (and Super Creeps)” to pierwszy album po eksperymentalnej trylogii berlińskiej, a Bowie dalej poszukuje nowych środków wyrazu. Tym razem odchodzi od zabaw w sferze produkcyjno-kompozytorskiej stawiając w większym stopniu na zgrzyty, agresję i ostentacyjną brzydotę, w czym wpisuje się w ówczesny post-punkowo-nowo-falowy trend.

Oczywiście najjaśniejszą gwiazdą zestawienia był kontynuujący wątek Majora Toma ze „Space Oddity” kawałek „Ashes to Ashes”, ale to miał być wpis o mało popularnych piosenkach, więc skupmy się na „It’s no Game (Part.1 )”. Tu jak nigdzie indziej widać zamiłowanie Bowiego do „velvetowego” psucia dobrych piosenek. Metaliczne brzmienie, rozmyślne fałsze i obco brzmiące, niedopasowane melodeklamacje japońskiej wokalistki zakrywają fakt, że kryją się za tym ładne melodie, które oczyszczone można usłyszeć w „It’s No Game (Part.2)„.

W realizacji wizji wydatnie pomaga Bowiemu obecność Roberta Frippa, będącego świeżo po wydaniu swojego solowego albumu „Exposure”, utrzymanego w podobnej konwencji schizofrenicznego, awangardowego rocka.

Zwykły wpis
The Clash

Fantastyczne utwory i gdzie je znaleźć (Mało popularne piosenki znanych wykonawców cz.8)

The Clash „Know Your Rights” / „Lighting Strikes (Not Once But Twice)” / „Julie’s Been Working For The Drug Squad” / „Version City”

Dzisiaj zajrzymy w głębię albumów The Clash, gdzie na każdym kroku czają się efekty niezwykłej erudycji i wyobraźni muzycznej Joe Strummera.

„Julie’s Been Working For The Drug Squad” –
Mój prywatny highlight na tej nieco wtórnej i mało rewolucyjnej płycie jaką jest „Give’em Enough Rope”. Największa zapowiedź pop-punku z „London Calling” plus cudowny początek – bębny i cytat z Beatlesów.

„Know Your Rights”-  Jeden z najważniejszych przykładów misyjnych zapędów Strummera (genialne intro mówi wszystko: „This is a public service announcement … WITH GUITAR!!”) zrealizowany w ostro ciętej post-punkowej otoczce a’la Public Image Ltd. z okresu „Metal Box”. Choć spotkałem się też z określaniem tego utworu jako „spaghetti western punk rock”, które wydaje się równie trafne.

„Lighting Strikes (Not Once But Twice)” – Niby tylko jakaś wariacja na temat „The Magnificent Seven”, ale Strummer w roli wodzireja ciągnącego do przodu cały utwór jest jak zawsze znakomity. Nawet moment pojawienia się solówki (jazzującej, granej na jednym akordzie) wyznacza – „Ok, so Roll !!”

„Version City” – ten utwór nie mógł się udać. Jazzujące klawisze, głęboki bas, fałszująca harmonijka, jeszcze bardziej fałszujący Strummer na wokalu oraz to intro i outro nie pasujące do całej reszty. Ale w tym szaleństwie była metoda, bo to utwór jedyny w swoim rodzaju. Nie jest to mainstreamowe The Clash z czasów „London Calling”, lecz muzyka eksperymentalna w pełnym znaczeniu tego słowa.

Zwykły wpis
XTC

Czwarty do brydża

XTC „Are You Recieving Me?”

Budzi do życia, przyspiesza puls, daje energetycznego kopa. Wszystko jest na miejscu – soczyste linie basu, krótko przycięte gitary i paranoidalny wokal Partridge’a. Bez mała można go przystawić to panteonu nowofalowych bangerów rozpoczynających doskonałą składankę „Fossil Fuel: The XTC Singles 1977-1992” (pozostałe to „Statue of Liberty„,”This Is Pop„, i „Science Friction„). Voila, masz wczesne XTC w pigułce.

Zwykły wpis